„Jeżynka” – recenzja

Nowość wydawnicza "Jeżynka" Hanna Kwaśna
„Jeżynka” to literacki klejnot, który dojrzewa na styku dziecięcej wrażliwości i dorosłego świata.

Hanna Kwaśna snuje swoją opowieść niczym delikatną pajęczynę rozwieszoną między gałęziami życia – cienką, lecz wytrzymałą, połyskującą w słońcu codziennych zdarzeń, ale też wystawioną na podmuchy smutku, samotności i niepewności.

Tytułowa bohaterka, Jeżynka, to postać jeża, którą łatwo pokochać i bardzo trudno o niej zapomnieć. Nosi w sobie coś dzikiego jak leśna jagoda wśród zarośli – nieoswojoną, ale piękną naturę, która pragnie miłości i zrozumienia. Rozkwita powoli, w cieniu, z dala od gwaru i sztucznego światła – potrzebuje cierpliwości, empatii i delikatnego dotyku słów. Autorka z mistrzowską precyzją buduje świat Jeżynki – świat pełen niedopowiedzeń, czułości i subtelnych barw emocji. To przestrzeń, gdzie każda myśl bohaterki jest jak liść opadający na powierzchnię jeziora – delikatny, ale wywołujący kręgi, które rozchodzą się długo i daleko. Język Hanny Kwaśnej jest miękki, zmysłowy, pełen liryzmu niczym kołysanka szeptana wieczorem do ucha dziecka. Moje Szkraby za każdym razem, gdy czytam im o przygodach Jeżynki, słuchają jak zaczarowane.

Tematyka książki nie jest łatwa – oscyluje wokół samotności, braku akceptacji, tęsknoty za bliskością. Mimo wszystko całość tej opowieści nie przytłacza. Przeciwnie, niesie ze sobą kojące ciepło, jak filiżanka malinowej herbaty wypita w deszczowe popołudnie. Hanna Kwaśna nie moralizuje, nie krzyczy – raczej szepcze, prowadzi Czytelnika przez meandry dziecięcej duszy z dużą wrażliwością.

Postacie drugoplanowe – choć są tłem – również mają swoje blaski. Są jak ślady stóp na leśnej ścieżce: pozornie ulotne, ale znaczące. Spotkania Jeżynki z innymi bohaterami przypominają zderzenia planet – czasem ciche i niezauważalne, czasem gwałtowne, ale zawsze zmieniające trajektorię jej emocjonalnej orbity. A to bardzo ważne, szczególnie w dzisiejszych, trudnych czasach.

„Jeżynka” to książka o dorastaniu, ale nie w sensie fizycznym – to dorastanie serca, otwieranie się na świat i siebie samą. To opowieść o tym, jak trudno być dzieckiem w świecie dorosłych, którzy często zapomnieli już, jak to jest patrzeć sercem. Czytelnik dorosły dostrzeże w niej lustro – może nie zawsze wygodne, ale potrzebne. Dziecko natomiast odnajdzie bezpieczne miejsce, w którym ktoś je widzi, słyszy i rozumie. Polecam bardzo serdecznie.

Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)

Hanna Kwaśna, „Jeżynka”, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat