Blogerka Julia Raczko to z pewnością nietuzinkowa osoba. Podczas podróży dookoła świata poznała sympatycznego Sama, syna polskich emigrantów, zakochała się w nim i przeprowadziła na drugi koniec świata, czyli do Australii. Swoje wrażenia z eskapad i pomieszkiwania w Krainie Kangurów przedstawia w książce wydanej przez wydawnictwo Pascal: „Julia jest w Australii”. Czytelnik zyskuje szczere, drobiazgowe i ciekawe zapiski o miejscach wartych odwiedzenia, zwyczajach Australijczyków i codzienności państwa ze stolicą w Canberze.
Nietrudno zauroczyć się Australią opisywaną przez Julię Raczko mimo, że autorka nie koloryzuje wcale swojego pobytu na obczyźnie, a wręcz przeciwnie: otwarcie wymienia skazy na wizerunku tego pozornie tropikalnego raju. Nie brak jednak w publikacji charakterystyki jakże licznych i urokliwych zakątków, które udało się spenetrować Polce lubiącej turystykę. Parki krajobrazowe, rezerwaty przyrody, miejsca wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, plaże zapraszające do odpoczynku nad wodą i długo by jeszcze wymieniać. „Orzeźwiające powietrze sprawia, że chce nam się oddychać głębiej, a widoki nie pozwalają przymknąć oczu nawet na ułamek sekundy” – pisze na kartach swoich wspomnień autorka. Spontaniczna przeprowadzka do Australii za głosem serca stała się świetną okazją do poznania bliżej tego tajemniczego dla większości Polaków kontynentu i przemierzenia go wzdłuż i wszerz. Autorka zyskała możliwość częstego obcowania ze zróżnicowaną przyrodą Australii i stanięcia oko w oko z egzotycznymi gatunkami roślin i zwierząt. „Bilans tego dnia przedstawia się następująco: trzy kangury, dwa koale, pięć delfinów, dwa wieloryby, jeden żółw i jedna tłusta foczka”. Julia relacjonuje ponadto swoje spotkania z rdzennymi mieszkańcami Australii i znajomości z poznanymi tam Polakami. Nie pomija też wątków dotyczących swojego życia zawodowego i osobistego. „Odnajduję się coraz lepiej w tej sinusoidzie uczuć, jaką jest dla mnie (i zawsze będzie) emigracja (…)”. Na końcu publikacji znaleźć można informacje praktyczne dla chcących wybrać się do Australii oraz nacieszyć oczy kilkunastoma stronami kolorowych zdjęć, które przybliżają czytelnikom uroki malowniczej Australii. Orientację ułatwiają mapy poszczególnych części kontynentu, dzięki którym szybko można sprawdzić, gdzie dokładnie przebywała autorka.
„Julia jest w Australii” to fajnie napisany, polski, subiektywny i fascynujący przewodnik po Krainie Kangurów. Poszerza wiedzę o najmniejszym kontynencie świata, jego mieszkańcach i pozwala wyruszyć w literacką podróż śladami spontanicznej blogerki. Ponad trzystustronicowa lektura to pozycja, do której można wracać wielokrotnie, przypominając sobie co ciekawsze fragmenty publikacji. Nawet jeśli jednak nigdy nie postawimy stopy na australijskiej ziemi, warto skorzystać z doświadczeń Julii Raczko i „oswoić” najmniejszy kontynent świata z jej pomocą. Poszerzenie horyzontów i ogrom czytelniczych wrażeń – gwarantowane!
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Julia Raczko: „Julia jest w Australii”, Bielsko-Biała, wydawnictwo Pascal, 2016
Komentarze