Ahoj przygodo! Czytelnik, który sięgnie po publikację wydawnictwa Novae Res zatytułowaną „Kapitanowa na wielkiej żegludze”, ma okazję zapoznać się ze wspomnieniami z licznych morskich podróż pani Aleksandry Skibińskiej – żony marynarza, z którym żeglowała do bardzo wielu portów. Ta żądna wrażeń dziennikarka i miłośniczka statków dzieli się na kartach książki swoimi przeżyciami i doświadczeniami, przybliżając czytelnikom fascynujący świat morskich wojaży. „Cudowne uczucie, gdy dookoła jest tylko szeroka przestrzeń i woda jak daleko wzrok sięga. No i ten zapach morza, szum fal, odgłosy wiatru i biały statek sunący jak duch po wodzie (…) Tylko wiatr w żaglach i plusk wody odbijającej się od burty!”
„Kapitanowa na wielkiej żegludze” to retrospekcje z kilkudziesięciu lat pływania różnymi jednostkami, w pigułce. Miszmasz emocji, wspomnień, ciekawostek, zaskakujących historii. Nie brakuje w utworze opisów trudów bycia żoną kapitana, absurdów PRL-u, szokujących zwyczajów z całego świata, egzotyki. Mowa jest również o codzienności na statku, sztormach, przemycaniu towarów na sprzedaż, obsypywaniu kobiet złotem i mnóstwie innych intrygujących rzeczach. Przygoda goni przygodę, statek się kołysze, a alkohol leje się strumieniami. Pojawiają się nawet piraci. Mimo, że publikacja wydawnictwa Novae Res liczy sobie niecałe 200 stron, sporo w książce się dzieje. Autorka pisze prostym, gawędziarskim językiem. Nie bawi się w dopieszczanie ani łagodzenie swoich wypowiedzi. Nie lukruje rzeczywistości. Z utworu bije autentyzm, spontaniczność i ogromna pasja do transportu wodnego.
Wspomnienia pani kapitanowej czyta się szybko i z zainteresowaniem. Szkoda tylko, że są tak krótkie i momentami chaotyczne. Szkoda, że nie ma w książce więcej szczegółów ani uplastycznienia opisów. Dwugodzinna lektura pozostawia trochę niedosytu. Wodne podróże to przecież zagadnienie szerokie jak ocean. Publikacja na ich temat ma zaś rozmiary kieszonkowe. Fajnie jednak, że w ogóle powstała.
„Kapitanowa na wielkiej żegludze” zainteresować powinna przede wszystkim tych, którzy lubią widok morza, pasjonatów rejsów, statków, dalekich krain, ciekawych zdarzeń. Jeśli na dźwięk słowa: „woda”, krew szybciej buzuje komuś w żyłach, warto, aby poczytał, jakie perypetie można przeżywać, gdy ma się możliwość wojażowania drogą morską aż na drugi koniec świata. Pani Skibińskiej należy się ogromny szacun za jej odwagę, wytrwałość, hart ducha i niezłomność w obliczu zagrażających życiu i zdrowiu sytuacji. Co tam sztorm o sile 12 w skali Beauforta! Jeśli to jest ceną za możliwość spełniania swoich marzeń, można przymknąć przecież czasem na to oko. Żona marynarza potrafi.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Aleksandra Skibińska: „Kapitanowa na wielkiej żegludze”, wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2019
Komentarze