„Koszmarny dom i inne opowieści o duchach” - recenzja

Recenzja książki „Koszmarny dom i inne opowieści o duchach".
Czytając zbiór opowiadań Burrage’a, ma się wrażenie, jakby ktoś uchylił ciężką, skrzypiącą furtkę prowadzącą na cmentarz zapomnianej literatury grozy.

To nie jest wędrówka po hollywoodzkiej alei strachów, gdzie zza rogu wyskakuje potwór w masce. To raczej spacer przez mgłę, gdzie każdy cień drży, a każde skrzypnięcie desek brzmi jak złowieszcza zapowiedź. Burrage nie epatuje fajerwerkami czy makabrą – jego metoda to szept, sugestia i to, co kryje się tuż poza zasięgiem wzroku.

„Koszmarny dom i inne opowieści o duchach” to klasyczne ghost stories zakorzenione w tej samej tradycji, z której wyrastali M. R. James czy E. F. Benson. James był mistrzem akademickiej ascezy i dyscypliny narracyjnej, gdzie jeden fałszywy ruch mógł przywołać siły ciemności. Burrage natomiast jawi się jako gawędziarz – siada z nami przy kominku, nalewa herbatę i zaczyna snuć swoją historię. Robi to powoli, tak że nawet nie zauważamy, kiedy znajome ciepło opowieści zamienia się w dreszcz na karku. Granica między życiem a śmiercią staje się u niego krucha jak lód.

Tytułowy koszmarny dom jest tu nie tylko budynkiem – to drapieżnik czający się w ciemności i wciągający swoje ofiary do środka. Atmosfera Burrage’a przywodzi na myśl „Nawiedzony dom na wzgórzu” Shirley Jackson, choć różnica jest zasadnicza: Jackson analizowała psychologię swoich bohaterów, a Burrage osnuwa całość mgłą nastroju. Tu groza tkwi w szczegółach – w przedmiocie znalezionym na strychu, w starej opowieści rzuconej mimochodem, w tym dziwnym poczuciu, że ktoś stoi za nami.

Język autora można porównać do porcelany sprzed wieku – elegancki, zdobiony, a jednocześnie delikatny i nieco kruchy wobec współczesnych przyzwyczajeń czytelników. Dla niektórych narracja będzie powolna, pozbawiona szybkich zwrotów akcji i „straszaków” rodem z kina grozy. Ale właśnie w tym tkwi jej siła – to proza, która nie uderza głośno, tylko otacza nas powoli, niczym mgła o poranku.

Burrage plasuje się gdzieś między Jamesem, a Algernonem Blackwoodem. Nie ma mistycznej głębi tego drugiego ani formalnej dyscypliny pierwszego. Ale nadrabia tonem – osobistym, ciepłym, a jednocześnie podszytym niepokojem. Jakby opowiadał nam historię, której sam doświadczył i do końca nie był pewien, czy chce ją pamiętać.

„Koszmarny dom i inne opowieści o duchach” to propozycja dla tych, którzy cenią subtelny horror. Taki, co nie wali pięścią w stół, ale drapie cicho w drzwi. To książka przypominająca zimową noc przy kominku – niby ciepło i bezpiecznie, ale mimo wszystko co chwilę zerkamy w okno, bo w tej ciemności coś mogło się poruszyć. Polecam na jesienne i zimowe wieczory.

Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)

A.M. Burrage, „Koszmarny dom i inne opowieści o duchach”, Wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat