„Letni wiatr” – recenzja

Recenzja książki „Letni wiatr”.
Druga część trylogii Mary Alice Monroe to kontynuacja losów trzech dorosłych sióstr, które zwabione podstępem przez babcię, spędzają lato w nadmorskim domu w Karolinie Południowej. Jak sobie radzą?

„Letni wiatr” przedstawia perypetie trzech wnuczek nestorki rodu Muir, które próbują poukładać swoje skomplikowane i wciąż zaskakujące je życie, korzystając z gościny, jaką zapewnia im osiemdziesięcioletnia babcia. Drugi tom powieści z Morską Bryzą w tle, domem będącym azylem dla młodych kobiet, najwięcej miejsca poświęca 36-letniej Dorze. Jest ona matką, a zarazem całodobową opiekunką chorującego na autyzm, kilkuletniego chłopczyka. Jej mąż nie poświęca w ogóle swojego czasu dziecku, a ponadto trwałość małżeństwa bohaterki wisi na bardzo cienkim włosku. Dora zmaga się z kompleksami na punkcie swojego wyglądu i wagi oraz nadzoruje robotników remontujących dom, który zamierza sprzedać, odcinając się tym samym od nieudanej relacji z mężczyzną, którego poślubiła. Jakby mało było problemów, jej synek Nate ma gigantyczne wyrzuty sumienia z powodu ran odniesionych przez delfina, który zaplątał się w pozostawione przez niego żyłki wędkarskie, a  mąż chce sprzedać rodzinne meble, które mają dla niej ogromną wartość sentymentalną. Do tego dochodzą jeszcze problemy zdrowotne. Los zsyła jej jednak także i miłe niespodzianki. Udaje jej się zrzucić parę kilogramów, a na horyzoncie pojawia się dawna miłość sprzed lat. Co z tego wyniknie? Warto zagłębić się w lekturę, aby poznać odpowiedź.

33-letnia Carson, której przyjaźń z dzikim delfinem przyczyniła się do cierpień zwierzęcia, wybiera się na Florydę, by mieć na oku stan zdrowia sympatycznego ssaka. Dowiedziawszy się jednak o złym stanie siostry wraca czym prędzej do Morskiej Bryzy, by czuwać przy Dorze. Po jakimś czasie zabiera małego Nate’a do ośrodka dla delfinów, w którym chłopiec ma możliwość przejścia, mającej mu pomóc terapii. Poznaje tam przystojnego trenera zwierząt, który wydaje się zainteresowany jej osobą. Carson ma z tego powodu wyrzuty sumienia, ponieważ od jakiegoś czasu spotyka się z innym mężczyzną. Sytuację komplikuje fakt, że kobieta dowiaduje się, że zaszła w ciążę i jest całkowicie przerażona i zdezorientowana tą sytuacją. Zastanawia się nawet nad dokonaniem aborcji.

Najmłodsza z sióstr, 28-letnia Harper, próbuje naprawić swoje relacje z najstarszą siostrą. Nie jest to jednak łatwe. Kobiety różnią się charakterami i byle drobiazg powoduje spięcia między nimi. Czy uda im się przezwyciężyć to, co je dzieli?

Powieść Mary Alice Monroe wprowadza również wątek choroby ukochanej przyjaciółki ich babci, która od niepamiętnych czasów była gosposią w Morskiej Bryzie. Starsza kobieta zapada na raka trzustki, a lekarze nie dają jej zbyt dużych szans na przeżycie. Ta wiadomość bardzo zasmuca mieszkanki nadmorskiej rezydencji. Jak poradzą sobie z widmem śmierci, które zaczyna krążyć w ich okolicy?

Te i inne wydarzenia znajdziecie w „Letnim wietrze”. Powieść czyta się szybko, więc przygoda z lekturą kończy się po niedługim czasie. Na szczęście autorka zaplanowała trzy części losów sióstr z rodu Muir. Komu więc książka przypadnie do gustu, może w przyszłości sięgnąć po trzeci tom serii. Polecam.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Mary Alice Monroe: „Letni wiatr”, Warszawa, wydawnictwo Prószyński i S-ka,  2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat