„Moje pierwsze imago” - recenzja

Recenzja książki „Moje pierwsze imago”.
Złamane serce to bardzo przykra sprawa. Nic więc dziwnego, że bohaterka książki wyjeżdża do Chorwacji, aby pośród pięknych krajobrazów poszukać ukojenia. Czy uda jej się odzyskać równowagę ducha?

Nieustanne zawody miłosne, jakie spotykają dwudziestoparoletnią Annę, podkopują jej zaufanie do mężczyzn i burzą spokój codzienności. Źle ulokowane uczucia bolą bardzo mocno, głównie z tego względu, że bohaterka książki „Moje pierwsze imago” jest niepoprawną romantyczką. Zawiódłszy się po raz kolejny na wybranku swego serca, wrażliwa i spontaniczna Anna wraz ze swoją przyjaciółką – imienniczką, wyrusza na kilkanaście dni do Chorwacji. Ma nadzieję, że zmiana otoczenia pomoże jej wrócić do równowagi po rozstaniu z pewnym Arturem oraz że w końcu przełamie rutynę praca – dom i porządnie odpocznie.

„Załatwiłyśmy sobie ten wyjazd cztery dni temu, w poniedziałek wieczorem, co oznacza marne siedemdziesiąt dwie godziny na załatwienie wolnego, zrobienie zakupów, pranie, prasowanie, pakowanie i wszelkie inne czynności pozwalające na dziesięciodniowy wyjazd. Ostatecznie dałyśmy radę, no bo kto, jak nie my!”

Wykupione naprędce wakacje okazują się strzałem w dziesiątkę. Malownicze zakątki kraju ze stolicą w Zagrzebie, lazurowe niebo i woda, idealnie opalające słońce, pyszne jedzenie, wino, zwiedzanie i nowe znajomości sprawiają, że Anna rozkwita. Duża w tym zasługa Darka, sympatycznego kierowcy, który zdołał sprawić, że serce głównej bohaterki znowu zaczęło bić szybciej. „Darek patrzy mi prosto w oczy. To spojrzenie… nie wyjdzie mi z głowy, wiem to doskonale”.

Urlopowe dni mijają przyjaciółkom błyskawicznie. Obie Anie starają się jak najlepiej wykorzystać każdą chwilę spędzoną nad Morzem Adriatyckim. Nie tylko więc kąpią się i wylegują na plaży, ale również podróżują po kraju i zwiedzają interesujące je miejsca. A tych, w bajkowej Chorwacji nie brakuje. „Pejzaż dookoła zmusza do zatrzymania się i chłonięcia tej niezwykłej chwili. Słońce kłania się w swej czerwieni białym żaglowcom i promom. Powoli zanurza końce w połyskującym błękicie fal, a resztką promieni rozświetla biały, błyszczący jak tafla lustra chodnik promenady oraz szereg zdobiących ją palm. Za moimi plecami roztacza się wspaniała antyczna budowla, a pod stopami mam pozostałości z czasów jej powstania”.

Wyjazd do Chorwacji odmienia główną bohaterkę książki Anny Purowskiej. „Zaglądam w głąb siebie i widzę, że nie ma tam już tej dziewczyny, która nerwowo goni za odgłosami imprezy, by tylko nie słuchać swoich myśli. Na jej miejscu siedzi kobieta dojrzała, silna i świadoma swoich decyzji. Kobieta, która teraz już wie, jaki mężczyzna do niej pasuje”. Anna sprzed pobytu w Chorwacji, a Anna po zakończeniu wakacji - diametralnie się od siebie różnią. Powrót do Polski przynosi jednak bardzo niekorzystny obrót sytuacji. „Bolało. Nawet bardzo. Ale biorąc pod uwagę moją dumę, pozostawiłam tę sprawę”. Beztroska urlopowa ulatuje jak bańka mydlana, a rzeczywistość przynosi bardzo bolesne doświadczenie. Mimo to Anna stwierdza: „dziś nie sunę jak gąsienica. Po wydostaniu się z kokonu rozpościeram skrzydła i lecę…”

„Moje pierwsze imago” czyta się błyskawicznie. Jest to niezwykle urokliwa książka, opowiadająca o podróży w głąb siebie i poznawaniu walorów Chorwacji. Kto jeszcze nie był w tym kraju, po przeczytaniu utworu Anny Purowskiej na pewno zapragnie tam pojechać, a kto był, zamarzy, by tam wrócić.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Anna Purowska: „Moje pierwsze imago”, Warszawa, wyd. Papierowy Motyl, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat