„Mowa ciała w sztuce. Pozy i gesty” – recenzja

Recenzja książki „Mowa ciała w sztuce. Pozy i gesty”.
Intrygująca podróż szlakiem ukrytych znaczeń.

Zbiegiem okoliczności, tuż po pozycji odsłaniającej brzydką prawdę („Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji” Fredrika Kullberga) zasiadłam do traktującej o sztuce i pięknie, a konkretniej, o tym, co możemy mieć tuż przed oczami, ale z czego niekoniecznie możemy zdawać sobie sprawę.

Desmond (John) Morris to urodzony w 1928 roku istny człowiek-orkietra. Zoolog, prezenter telewizyjny, rysownik, malarz surrealistyczny, autor programów i filmów poświęconych historii naturalnej, prezes klubu piłkarskiego i wreszcie autor książek przyrodniczych, popularnonaukowych, zdrowotnych i z zakresu historii sztuki, do których zalicza się recenzowana  „Mowa ciała w sztuce. Pozy i gesty” (w oryginale „Postures: Body Language in Art”).

Biorąc za punkt wyjścia wyjaśnienie, jakie ukryte podteksty i informacje możemy znaleźć zarówno w tych najbardziej, jak i niekoniecznie znanych dziełach, autor robi znacznie więcej. Jak sam pisze we wstępie - „opracowanie łączy w sobie trzy aspekty: studium mowy ludzkiego ciała, kulturową historię obyczajowości wybranych społeczeństw oraz przegląd zmieniających się stylów w sztuce” i nie ma tu słowa przesady.

Udajemy się w wirtualną wyprawę, śledząc, jak wiele uniwersalnych lub też typowych dla określonych czasów/kultur/religii motywów można odnaleźć w wytworach ludzkiej kreatywności, począwszy od prehistorycznych figurek i plemiennych artefaktów aż po kontrowersyjną sztukę współczesną i graffiti. Równocześnie dostrzegamy, jak zmieniały się elementy uznawane za tabu i jak kryteria tego, co dozwolone na sztaludze rozmijały się z tym, co było społecznie akceptowalne.

Walor edukacyjny jest naprawdę spory i jest on podany w bardzo przystępnej formie. Całość podzielona jest na dziewięć rozdziałów: Powitanie, Błogosławieństwo, Status, Afront, Groźby, Cierpienie, Obrona własna, Erotyka i Odpoczynek oraz spis literatury uzupełniającej i indeks umożliwiający łatwe odnalezienie przewijających się nazwisk, czy terminów.

W przypadku pozycji tego typu bardzo ważna jest oczywiście strona wizualna, która również zasługuje na pochwałę. „Mowa ciała w sztuce. Pozy i gesty” posiada oprawę zintegrowaną, soczyście pomarańczową wyklejkę, kolorystycznie wyróżnione części i, jak łatwo się domyślić, niezliczoną ilość kolorowych reprodukcji i zdjęć wysokiej jakości. Większy od tradycyjnego format książki sprawia, że przeglądanie ilustracji, które czasami zajmują całe strony, jest czystą przyjemnością. Jeśli już jesteśmy drobiazgowi, to myślę, że tym, do czego można by się moim zdaniem przyczepić, jest nieco za mała czcionka tekstu i brak jego wyjustowania.

Niemniej, całość jest na tyle uporządkowana, spójna i przejrzysta, że po lekturę mogą z powodzeniem sięgać wytrawni esteci, zupełni laicy i ci z przeciętym zasobem wiedzy szukający tak, jak ja, odskoczni od typowych czytanych przez siebie gatunków.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

„Mowa ciała. Pozy i gesty”, Desmond Morris, Wydawnictwo ARKADY, Warszawa, 2022r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat