„Na krzywy ryj” - recenzja

Recenzja książki „Na krzywy ryj”.
Arcyciekawy wywiad-rzeka z Andrzejem Krzywym – liderem zespołu De Mono.

Zespół De Mono to legenda polskiej muzyki rozrywkowej. Można za nim nie przepadać, ale któż z nas nie słyszał największych przebojów tej grupy, takich jak: „Kochać inaczej”, „Statki na niebie”, „Poznaj siebie”, „Póki na to czas” itd. Książka „Na krzywy ryj” wydana przez wydawnictwo  Edipresse przybliża historię rozwoju tego jakże popularnego w latach 80 i 90 XX wieku bandu oraz osobę jego wokalisty: Andrzeja Krzywego. Urodzony w 1964 roku w Warszawie frontman otwarcie, szczerze i szczegółowo opowiada zarówno o swojej karierze muzycznej, kilkudziesięciu latach trwania zespołu De Mono, jak i o swoim prywatnym życiu. Bez owijania w bawełnę, półsłówek i niedomówień. Z humorem i intrygująco. Wciągając czytelnika w swoje wspomnienia, które dzięki precyzyjnym opisom bez trudu można sobie wyobrazić, a do tego obejrzeć część z nich na zamieszczonych w książce fotografiach. Umiejętnie wypytany przez Kubę Frołowa, chętnie i wyczerpująco odpowiada na wszystkie zadawane mu pytania, nie omijając niewygodnych, przykrych ani pikantnych szczegółów. Dzięki temu czytelnik zyskuje autentyczny i bardzo barwny obraz życia muzyków w okresie PRL-u oraz pogląd na biografię Andrzeja Krzywego. Dzieciństwo, edukacja, narodziny pasji do muzyki, nauka gry na gitarze, pierwsze instrumenty i koncerty uliczne, występy w zespole Daab, miganie się od wojska, dołączenie do grupy De Mono, wyjazdy zagraniczne, tworzenie przebojów, cieszenie się młodością, zawirowania uczuciowe, sława, fanki, wymiany składów zespołu, nabieranie życiowego doświadczenia i mnóstwo innych interesujących wątków z codzienności lidera De Mono. Nie brakuje szczegółów z życia zawodowego oraz funkcjonowania poza sceną, ciekawostek, anegdotek, wyznań. Szalone melanże, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, przegapianie ważnych pociągów, spotkanie z prostytutkami, wizyta psychofanki w domu muzyka, uliczny hazard, wyjazd do Ameryki, życie uczuciowe, bycie ojcem, dwa zespoły De Mono – porywających wątków w literackiej „spowiedzi” Andrzeja Krzywego nie brakuje. Publikacja jest na tyle ciekawa, że nawet osoby, które nie przepadają za utworami założonej w 1984 roku grupy, znajdą w niej wiele fragmentów, w których warto się zaczytać, choćby o polskiej muzyce, znanych artystach, życiu w poprzedniej epoce itp. Dzięki gadulstwu Andrzeja Krzywego cofamy się o kilkadziesiąt lat w przeszłość, by jeszcze raz włączyć: „Play” i „Stop”, przeżyć jedyne w swoim rodzaju: „Siedem dni”, nacieszyć się tym, co przynosiło życie: „Oh Yes”, nie przejmować się tym, co było nie tak: „No stress”, dowiedzieć się, co przynosiła czasem: „Druga w nocy”, poczytać, że: „Znowu zwykły dzień” oraz zamienić się w słuch, bo: „Do ciebie mówię”. „Zostańmy sami” śpiewał w jednej ze znanych piosenek lider zespołu De Mono. Dzięki publikacji wydawnictwa Edipresse tytuł ten staje się bardzo aktualnym zaproszeniem. Wystarczy sięgnąć po książkę: „Na krzywy ryj” i zagłębić się w lekturze. „Póki na to czas” – dopowiedziałby zapewne do tej recenzji autor. Macie ochotę?

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Andrzej Krzywy: „Na krzywy ryj”, Warszawa, wydawnictwo Edipresse, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat