„Pierścień ognia” jest bezpośrednią kontynuacją „Berła światła” w ramach cyklu „Kroniki Atlantydy”.
Mam więc pewien kłopot z zarysowaniem fabuły, bowiem już sam opis na tylnej okładce książki zdradza zbyt wiele, jeśli nie przeczytało się części pierwszej. Aby więc nie psuć zabawy czytelnikom, którzy dopiero zamierzają odkryć świat, w którym świat ludzi i Nieśmiertelnych się przeplata, ograniczę się do ogólników.
Taris po raz kolejny musi wyruszyć na niebezpieczną misję. Tym razem będzie poszukiwała pierścienia ognia – drugiego z artefaktów zatopionej Atlantydy. Doświadczona przez wydarzenia opisane w tomie pierwszym, nie ma łatwego zadania. Tym bardziej, że poza walką ze sobą, przyjdzie jej zmierzyć się także z nieustraszonymi demonami. Fani relacji Taris i Azraela nie powinni poczuć się zawiedzeni, bowiem także w tej części ta dwójka pełni rolę narratorów, dzieląc się z nami relacją ich skomplikowanej znajomości.
Poziom obu tomów serii wydaje mi się wyrównany, choć „Pierścień ognia” podobał mi się odrobinę bardziej. Być może miał na to wpływ fakt, że orientowałam się już w przedstawionym świecie, miałam okazję poznać wielu bohaterów, dzięki czemu bardziej mogłam skupić się na samej fabule.
Po raz kolejny uwagę zwraca sprytne przeplatanie fikcji z wydarzeniami historycznymi. W płynnym podążaniu za kolejnymi wątkami pomagają dodatki (spis bohaterów wraz z krótkim wyjaśnieniem ich pochodzenia i roli, mapka, oś czasu z najistotniejszymi wydarzeniami, do których odwołuje się autorka). To wszystko sprawia, że jako czytelnik poczułam się zadbana tak, jak przy „Berle światła”.
W „Pierścieniu ognia” więcej miejsca poświęca się wątkowi romantycznemu, który niestety w moim odczuciu w dalszym ciągu nie należy do najbardziej udanych. Starałam się go więc ignorować, koncentrując się na elementach związanych z mitologią egipską, poszukiwaniem tytułowego pierścienia.
„Kroniki Atlantydy” to, co prawda, nie jest opowieść o Indiana Jonesie w spódnicy, na co po zobaczeniu pierwszej części bardzo liczyłam. Jednak ta historia to całkiem przyjemna odskocznia, w którą bardzo łatwo się wciągnąć. W sam raz na długie zimowe wieczory, gdy pogoda za oknem zachęca do zakopania się pod kocem z kubkiem herbaty w dłoni.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Marah Woolf, „Pierścień ognia”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022
Komentarze