Publikacja wydawnictwa Bezdroża autorstwa handlowca i miłośnika podróży: Witolda Gapika to ciekawa i pouczająca lektura, dzięki której można poznać bliżej 6 krajów największego kontynentu świata. 10 lat przemierzania Azji i krajów byłego Związku Radzieckiego w tamtej części globu zaowocowało literackimi impresjami obecnego importera wina na temat Uzbekistanu, Kazachstanu, Tadżykistanu, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji.
Uwagę czytelnika przykuwa intrygujący tytuł książki. Aby dowiedzieć się, skąd takie a nie inne sformułowanie, trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, gdyż autor wyjaśnia okładkowe słowa dopiero na końcu swojego dzieła. Warto jednak przeczytać wszystkie strony ponad trzystustronicowej publikacji i wzbogacić swoją wiedzę na temat historii, geografii, kultury, tradycji, kuchni, spraw politycznych wymienianych w książce krajów oraz codzienności ich mieszkańców.
„Pijany martwym Gruzinem” to napisana dosadnie, szczerze i po męsku relacja z pobytu w zbudzającym coraz większą ciekawość wśród Europejczyków regionie świata. „Chodziło mi o opublikowanie czegoś oryginalnego, niepowtarzalnego, o osobisty obraz świata, który widziałem swoimi oczami, poczułem na własnej skórze. Chciałem oddać głos ludziom, których spotkałem na swojej drodze, i którzy bez udziału mojego pióra pewnie nigdy nie zaistnieliby w świadomości Czytelnika z odległej Polski” – wyznaje Witold Gapik na początku utworu. Nie brakuje w książce licznych przygód autora, spotkań i rozmów z mieszkańcami odwiedzanych zakątków, przemyśleń na różnorodne tematy. Wzmiankuje autor o tym już we wstępie, kiedy pisze: „swą książkę zbudowałem z historyjek, anegdotek, czasem mądrości z różnych stron świata. Knajpiane razgowory, pogaduchy z siedzeń samochodów sąsiadują z absurdalnymi przygodami i osobistymi refleksjami”. Podczas wojaży Witolda Gapika sporo się dzieje, a wszechobecny przy towarzyskich posiedzeniach alkohol leje się strumieniami. Nie brakuje więc charakterystycznych dla tej części globu toastów ani skutków wtłaczania w organizm niepojętych ilości wyskokowych trunków.
Przesiąkniętą specyficznym klimatem publikację ubogaca słowniczek obcojęzycznych zwrotów, których pełno w książce oraz zdjęcia, które przenoszą czytelnika na inny kontynent. Z lektury bije autentyzm i bezpośredniość. Uwagę zwraca też fakt, że Witold Gapik nie lukruje odwiedzanych miejsc. Nie brakuje więc w utworze opisów, od których wieje smutkiem.
„Pijany martwym Gruzinem” to lektura dla ciekawych świata i lubiących poszerzać swoje horyzonty miłośników książek. Jeśli kogoś interesuje któryś z krajów opisanych przez autora, powinien zapamiętać tytuł tej pozycji.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Witold Gapik: „Pijany martwym Gruzinem”, Kraków, wydawnictwo Bezdroża, 2017
Komentarze