„Pokój w dolinie” – recenzja

Recenzja książki „Pokój w dolinie”.
Nie tak łatwo znaleźć trwały pokój serca, nawet gdy jest się znanym i przystojnym muzykiem, który nie musi martwić się w życiu o pieniądze.

Przygarnięty jako dziecko przez wuja ranczera Trey postanawia swoją przyszłość związać z muzyką. Mimo obiekcji opiekuna wyrusza na podbój świata show biznesu i zostaje artystą wykonującym muzykę country. Udaje mu się odnieść sukces, wypełnić swój portfel i zostać rozpoznawalnym. „Pokój w dolinie” autorstwa Ruth Logan Herne rozpoczyna się sceną, kiedy bohater wraca na ranczo swojego wujka, którego stan zdrowia nie jest najlepszy. Sam Stafford potrzebuje bowiem pilnie przeszczepu wątroby. Trey decyduje się ofiarować mu część swojego ciała, ryzykując przez to zdrowiem i życiem. Pobyt w centralnym Waszyngtonie komplikuje się, gdy wrażliwy muzyk poznaje uroczą i charakterną Lucy Carlton, która wychowuje kilkoro dzieci. „Prędzej dałaby sobie wrzucić do sałatki stare ślimaki, niż wsiadła z nim do auta”. Na dodatek bohater zmaga się z demonami przeszłości, które nie pozwalają mu być w pełni szczęśliwym. „Trey przyjechał tutaj po rozgrzeszenie. Po coś… cokolwiek, co wypełni pustkę pozostawioną przez bolesne poczucie winy. Nie wiedział, czego dokładnie szukał. Wiedział tylko, że szukał naprawdę od bardzo dawna”. Czy Trey zdoła uporządkować swoje sprawy i odzyskać pełnię radości życia? Czy dziesiątki codziennych trosk i ran z dawnych lat nie okażą się zbyt wielkim bagażem emocjonalnym do udźwignięcia? Odpowiedzi w powieści.

„Pokój w dolinie” to wartościowa, klimatyczna i refleksyjna lektura z przesłaniem, która wciąga już od pierwszych stron. Nie brakuje w książce różnorakich zawirowań codzienności bohaterów, humoru, momentów wzruszeń. Będący sagą rodzinną utwór pełny jest familijnego ciepła, rodzinnych przekomarzań i emocji występujących w nim postaci. Atutem książki sa świetnie odmalowane realia egzystencji na amerykańskim ranczu, portrety psychologiczne bohaterów oraz perełki myślowe, które warto gdzieś sobie przepisać i zapamiętać. „A gdybyś obudziła się jutro i miała przy sobie wyłącznie to, za co dziś zdążyłaś podziękować Bogu?” „(…) droga ku zgubie zaczyna się łatwo, małymi kroczkami. Kiedy raz się na nią wstąpi, chętnie się na nią wraca”.

Na uwagę zasługuje fakt, że autorka nie stroni od trudnych tematów, takich jak: narkotyki, nadużywanie alkoholu, nastoletni bunt, porzucenie przez rodzica, strata ukochanej osoby, powikłania po przeszczepie.

„Pokój w dolinie” spodobać się powinien przede wszystkim miłośniczkom romantycznych powieści obyczajowych. Książka posiada urzekającą narrację oraz godną uwagi treść. Mimo że utwór liczy sobie prawie czterysta stron, czyta się go szybko i bez znużenia. Jeśli więc nie macie aktualnej żadnej konkretnej lektury na oku, dajcie szansę twórczości Ruth Logan Herne. Może akurat trafi ona w Wasze gusta, dostarczając wielu czytelniczych wrażeń. Polecam.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Ruth Logan Herne: „Pokój w dolinie”, wydawnictwo Dreams, Rzeszów, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat