Trudno recenzuje się książki podróżnicze, bo każde miejsce na Ziemi przemawia przecież samo za siebie i do każdego inaczej. Ale o wiele trudniej chyba się je pisze, bo jak przelać na papier tysiące utrwalonych w głowie i sercu widoków, myśli, emocji, przeżyć, doświadczeń i tego wszystkiego, co oddziałuje na człowieka i na jego zmysły? Jak unaocznić i przybliżyć czytelnikom zapach sziszy, opisać smak lokalnych potraw, przekazać dźwięki miast i tradycyjnych brzmień Azji czy Europy, odbić na kartkach książki przestrzenie i specyfikę odwiedzanych miejsc, dziedzictwo przodków wybranych terenów, mistykę Iranu, różnorodność Indii, klimat wieloletnich podróży i długo by jeszcze wymieniać? A jednak Elżbiecie i Andrzejowi Lisowskim, znanym krakowskim podróżnikom, po prostu się to udało.
Niezliczone godziny w trasie i lata spędzone na odkrywaniu, smakowaniu, poznawaniu, delektowaniu się i wczuwaniu się w ciekawe i jedyne w swoim rodzaju miejsca na świecie, przełożyły się na powstanie: „Południków szczęścia” – oryginalnego, fascynującego i „tętniącego życiem” przewodnika po destynacjach, do których twórcom telewizyjnego „Światowca” i radiowego „Południka Cafe” udało się dotychczas dotrzeć. Jak piszą autorzy, w drogę gnał ich nie tylko głód świata. „Liczyły się wyprawy tematyczne i lokalne klimaty. W odwiedzanych miejscach lubimy mieszkać i żyć rytmem miejscowych ludzi”. „Świat można oglądać, ale trzeba go też dotknąć”. I to właśnie podczas każdego swojego wyjazdu starają się robić państwo Lisowscy. Dzięki temu z „Południków szczęścia” bije autentyzm, szacunek dla poznawanych kultur, tradycji i zwyczajów, radość z przebywania w danym miejscu: tu i teraz i niezwykłe bogactwo treści. Dzięki poriomanii, czyli niekontrolowanemu popędowi do podróży krakowskich obieżyświatów, lubiący poszerzać swoje horyzonty, czytelnicy zyskali unikatowy, literacki kalejdoskop z wypraw autorów. Publikację dopełniają liczne fotografie, które przenoszą patrzących do miejsc uchwyconych obiektywem aparatu. Długo by wymieniać zakątki, do których zawitali państwo Lisowscy. Jest więc o czym czytać, co sobie wyobrażać, o czym myśleć i gdzie z autorami „wędrować”.
Każda podróż ubogaca i czegoś uczy. Jest przygodą, przyjemnością, odkrywaniem, czerpaniem z tego, co przynosi, wysiłkiem i relaksem, stawianiem pytań i szukaniem na nie odpowiedzi. Nic więc dziwnego, że wspomnienia z wyjazdów państwa Lisowskich to prawdziwy skarbiec różnorodnych „klejnotów podróżniczych doznań”, które dzięki lekturze można samemu wziąć do ręki, dobrze im się przyjrzeć, pozwalając, by ich blask odbił się również i w naszych oczach. Zachęcam czytelniczki portalu dlaLejdis.pl do uchwycenia tego blasku.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Elżbieta i Andrzej Lisowscy: „Południki szczęścia”, Kraków, wydawnictwo Epika, 2016
Komentarze