„Prosta sprawa” – recenzja

Recenzja książki „Prosta sprawa”.
Czy prosta historia w wykonaniu Wojciecha Chmielarza może być naprawdę prosta?

Wystarczyła mi jedna książka, bym stała się fanką twórczości Wojciecha Chmielarza. Od czasu przeczytania „Wyrwy" ta historia została ze mną. Bez wahania polecam ją bliższym i dalszym znajomym, dyskutuję o odczuciach, jakie mi towarzyszyły w trakcie jej lektury. Kupiłam też inne książki autora, które wciąż cierpliwie czekają na swoją kolej do przeczytania. Jestem jednak absolutnie pewna, że mnie nie zawiodą. Z takim też nastawieniem sięgnęłam po "Prostą prawdę" – najnowszą powieść Wojciecha Chmielarza.

Tym razem zacznijmy od końca. Na kilku ostatnich stronach książki znajdziecie słowo od autora, w którym przybliża on historię powstania tej opowieści. Okazało się, że książka ta pierotnie pisana była... w odcinkach publikowanych na facebookowym profilu autora. Była to próba podniesienia na duchu nas, czytelników, gdy pandemia stawiała pierwsze kroki i z dnia na dzień pojawiały się kolejne obostrzenia ograniczające naszą aktywność w przestrzeni publicznej. Historia ta powstawała spontanicznie, z odcinka na odcinek. Teraz została wydana i zyskała wymiar pełnowartościowej książki, jednak to wciąż ta sama, prosta historia. Wydaje mi się, że warto o tym pamiętać poznając "Prostą sprawę".

Od pierwszych stron historia wciąga. Niby nic, zwyczajna historia, która jednak nie daje się odłożyć na półkę ani na moment. Nasz główny bohater przybywa do Jeleniej Góry, aby oddać znajomemu zaciągnięty dług. I tu już właściwie sprawy zaczynają się dość mocno komplikować. Nie zdradzam więcej, żeby nie psuć rozrywki z lektury, ale wierzcie mi, w tej książce będzie się działo.

Myślę, że "Prosta sprawa" ma przede wszystkim bawić, zapewnić chwilę odskoczni (i to udało się nawet lepiej niż dobrze). Nie będzie to historia skłaniajaca do głębokiej refleksji, nie pretenduje do miana ambitnej literatury. I choć nie ma sensu porównywać jej do "Wyrwy", to można w niej znaleźć charakterystyczne pióro Wojciecha Chmielarza (tak, jest rozpoznawalne nawet jeśli przeczytało się wcześniej tylko jedną jego książkę). „Prosta sprawa" ma bardzo dynamicznie zbudowaną fabułę, a narracja opowiadana z perspektywy głównego bohatera pozwala bez reszty wciągnąć się w kolejne wydarzenia.

Oczywiscie, nie jest to książka pozbawiona wad. Kilka nieścisłości, czy też bardziej bardzo mało prawdopodobnych i zdecydowanie odstających od rzeczywistości wydarzeń, może nieco zaburzać podążanie za akcją, ale zdecydowanie nie da się jej przerwać w połowie. Bo autor, jak zwykle, przygotował kilka pułapek, specjalnie dla czytelników. I uwierzcie mi, trudno jest nie wpaść w nie. Po uszy.

Wojciech Chmielarz zdecydował się w tej historii na otwarte zakończenie i obiecał ciąg dalszy, napisany już bardziej na spokojnie. Ja się już bardzo nie mogę doczekać!  

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Wojciech Chmielarz, „Prosta sprawa", Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat