„Róża północy” - recenzja

Recenzja książki „Róża północy”.
Sto lat życia to wystarczający okres, by zgromadzić mnóstwo różnorakich wspomnień. Jest więc o czym czytać, zwłaszcza gdy ich śladami podążają następne pokolenia.

W momencie, gdy poznajemy Anachitę Chaval świętuje ona właśnie setne urodziny. „Gdybym była meblem, na przykład eleganckim krzesłem, uchodziłabym za antyk. Wypolerowana i zakonserwowana, stałabym gdzieś na poczesnym miejscu i pokazywano by mnie z dumą jako piękny zabytek”. Przeczuwając, że zbliża się kres jej ziemskiej wędrówki, przekazuje ona spisane wspomnienia swego życia: wnukowi. Ten odkłada je do szuflady i mimo jej śmierci ani mu w głowie sięgać po pisaninę spokrewnionej z nim staruszki. Zajęty robieniem kariery i zawirowaniami uczuciowymi pozwala, by sekrety Anachity pozostawały nieodkryte. Do czasu. Punktem zwrotnym jest moment, gdy dziewczyna, z którą się związał, wyprowadza się z jego apartamentu i zostaje żoną innego mężczyzny. Załamany Ari zaczyna poważnie zastanawiać się nad swoją codziennością. Przypomina sobie wtedy słowa babci, która przekonywała go, że jej wspomnienia są jego przyszłością. Młodzieniec zaczyna szczegółową lekturę losów Anachity i podąża jej śladami z Indii aż do pewnej rezydencji w Anglii. Tam poznaje ekscentrycznego właściciela posiadłości, z którą związana była jego babcia i będącą na rozdrożu, piękną gwiazdę filmową z Ameryki. Co odkryje Ari? Czy spełni ostatnią prośbę Anachity i odnajdzie jej zagubionego syna? Czy ułoży sobie życie uczuciowe? Jak bardzo przeszłość Anachity jest w stanie wpływać na teraźniejszość?

„Róża północy” Lucindy Riley to poruszająca, porywająca, fascynująca, wielowątkowa opowieść o zadziwiających losach ludzi różnych ras i narodowości. Mamy tu wzloty i upadki życia codziennego, miłość, walkę z przeciwnościami, intrygi, dramaty, radości i mnóstwo ciekawych zwrotów akcji. W powieści miesza się ze sobą świat Indii, Anglii i Ameryki. To co było, z tym co jest i co zdarzyć się może w przyszłości. Perypetie bohaterów na tle historii, tradycji i obyczajowości różnych krajów zapewniają doborową lekturę, od której trudno się oderwać. Smaczku dodaje przeplatanie akcji. Wspomnienia Anachity przerywane są działaniami Ariego i poczynaniami innych osób występujących w powieści.

Utwór Lucindy Riley to jedna z tych książek, których pokaźna objętość stanowi ich zaletę. Klimatyczna, urokliwa, zapadająca w pamięć treść ma bowiem ogromne szanse trafić w gusta literackie niejednej z czytelniczek dlaLejdis.pl. Postać Anachity może zaś stać się naszą przyszywaną babcią, inspiracją i podpowiedzią. Uniwersalność niektórych książek nie zważa bowiem na czas, miejsce ani na wiek. Co wyniesiemy jednak z losów postaci wykreowanych przez Lucindę Riley zależy tylko od nas…

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Lucinda Riley: „Róża północy”, Warszawa, wydawnictwo Albatros, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat