Laureen i Ryan to para z sześcioletnim stażem małżeńskim. Dzielą ze sobą mieszkanie, łóżko, czas wolny i psa. Mają siebie, zadowalające zarobki, ustabilizowaną codzienność i wydawać by się mogło, że świetnie im się we wszystkich sferach życia wiedzie. Od pewnego jednak czasu wspólne przebywanie pod jednym dachem staje się dla nich koszmarem. Wzajemne pretensje, oskarżenia, brak cierpliwości, nerwowość i obojętność względem drugiej osoby to chleb powszedni ich związku. W sferze erotyki totalny pas, a lista wad współmałżonka wydaje się nie mieć końca. Jedno ciągle denerwuje drugie, a płomienne uczucie z pierwszych lat znajomości dawno wygasło. Skomplikowaną sytuację świetnie podsumowują przemyślenia postaci stworzonej przez Taylor Jenkins Reid: „na jednym oddechu potrafimy kochać i nienawidzić, tęsknić i czuć odrazę. Nie chcemy się nawzajem oglądać, a zarazem nie potrafimy się od siebie oderwać”. Po pewnym czasie uzmysławiają sobie, że trwałość ich małżeństwa wisi na bardzo cienkim włosku. Skutkuje to tym, że w końcu mówią sobie: stop. Postanawiają rozstać się na rok. Przeanalizować swoją relację żyjąc osobno. Odpocząć od siebie i przekonać czy tak długa rozłąka usprawni coś w ich związku czy też może rozminie wspólne drogi na dobre.
Przebywanie ze sobą w okresie, gdy kryzys małżeński zaczął narastać nie było dla Laureen i Ryana proste. Decyzja o separacji także nie. Przecież pokłócili się nawet o to, kto ma pozostać przez rok opiekunem psa! Zasady kilkunastomiesięcznej rozłąki są proste: obie strony mogą pozwolić sobie na wszystko oprócz… kontaktowania się ze sobą.
Jak rozwija się akcja? Zarówno ona jak i on próbują odnaleźć się w nowej sytuacji i korzystać z życia najlepiej jak umieją. Laureen szuka wsparcia u rodziny i nowego przyjaciela, Ryan w końcu nie musi znosić fanaberii żony, a na pociechę pozostaje mu relacja z pewną Emily. Oboje cały czas rozmyślają jednak o swoim małżeństwie i piszą do siebie bardzo szczere maile, które ukradkiem, znając dostęp do swoich kont pocztowych - czytają.
Rok obojgu mija burzliwie. Bohaterka powieści obchodzi swoje 30 urodziny, zbliżająca się do sześćdziesiątki mama Laureen ma „nowego chłopaka”, siostra marzy o założeniu własnego biznesu, 25-letni brat „idzie na całość” z przygodnie poznaną Natalie i zostaje niespodziewanie tatusiem, a babcia okazuje się chorować na białaczkę. Ryan także pod nieobecność żony się nie nudzi – spędza czas w towarzystwie atrakcyjnych kobiet, a do tego nikt go nie krytykuje, nie zabrania jeść tego co lubi, ani chodzić na mecze ulubionych drużyn.
Jak skończy się roczna próba odpoczynku od siebie Laureen i Ryana? Trzydziestolatka nauczyła się bowiem przez ten czas, że nie potrzebuje do szczęścia mężczyzny. Jaką odpowiedź na temat wspólnej przyszłości da więc swemu ślubnemu po okresie próbnego rozstania? Czy Ryan po trzystu kilkudziesięciu dniach nie zasmakował w życiu wolnym od codziennych trudów budowania małżeństwa? Czy nie woli na stałe pozbyć się zobowiązań wynikających z noszenia obrączki? Czy miłość między bohaterami ma szansę znowu rozkwitnąć? Przeczytajcie i przekonajcie się sami. Warto! I nie tylko dlatego, że książkę Taylor Jenkins Reid czyta się jednym tchem oraz, że bardzo łatwo wczuć się w losy bohaterów. Ale dlatego, że jest to pozycja o nas, bo każdy z nas traci z czasem w życiu „ogień” miłości i staje przed dylematem: co dalej?
Powieść „Rozstańmy się na rok” to niezwykła, ciepła, urokliwa, wzruszająca historia o relacjach damsko-męskich oraz rodzinnych. Książka bazuje głównie na dialogach, nie ma tu długich opisów przyrody ani wnętrz mieszkań. Najważniejsi w utworze są ludzie. Ich emocje, problemy, dylematy i wybory. Wszystko opisane prosto, od serca i zwyczajnie, a jednak jest w tym wszystkim jakiś majstersztyk, który sprawia, że po odłożeniu powieści wie się, że jest to dobra, piękna i uniwersalna książka. Książka, którą bez wątpienia warto polecać dalej, więc zachęcam: zajrzyjcie do niej.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Taylor Jenkins Reid: „Rozstańmy się na rok” , Warszawa, wydawnictwo Amber, 2015
Komentarze