Romansom historycznym długo nie udawało się przebić na półki księgarń. Traktowane jak gatunek, na który natknąć się można jedynie w bibliotece, teraz zyskują na popularności. Zapewne wydarzyło się to poniekąd za sprawą znanego serialu "Brigertonowie". Za co kochamy romanse historyczne? Cóż, poza oczywistym – wątkiem romantycznym, mnie przyciągał do nich od zawsze klimat dawnych czasów. Tło historyczne (którego niestety z reguły jest w takich książkach dość niewiele), konwenanse, które ustalały ramy dozwolonych zachowań, intrygi, skandale i niespotykane nigdzie indziej wytworne kreacje sprawiają, że można na chwilę przenieść się w zupełnie inny świat.
W ten nurt książek, które czyta się dla przyjemności wpisuje się Lisa Kleypas. Jej książki są obecnie wznawiane przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, co pozwala zupełnie nowym czytelniczkom poznać tę autorkę.
Dwa lata temu miałam okazję przeczytać "Córkę diabła" tej autorki i pamiętam, że właściwie nie odłożyłam tej książki dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania (a przyznaję, że czytało się ją bardzo szybko). Z "Sekretami letniej nocy" również spędziłam jedno popołudnie. Szybka, bardzo przyjemna opowieść.
"Sekrety letniej nocy" to opowieść o Annabelle – dziewczynie, która zmuszona jest poślubić bogatego kawalera, aby uchronić rodzinę przed bankructwem. Jednak realia zasad matrymonialnych są dla niej dość brutalne. Jako że dziewczyna odznacza się nieprzeciętną urodą, panowie nie kwapią się do składania jej ofert małżeńskich (bowiem kto mógłby sobie pozwolić na żonę bez posagu), za to czekają aż zdesperowana zgodzi się na rolę utrzymanki. Simon Hunt, bogaty syn rzeźnika, przygląda się całej sytuacji, mając wobec pięknej Annabelle inne plany.
Poznawanie historii relacji Annabelle i Simona było bardzo przyjemnym doświadczeniem. Lisa Kleypas ma talent do lekkiego opowiadania historii, okraszania ich humorem. Choć sam schemat opowieści z pewnością was nie zaskoczy, to jednak nie odbiera to dobrej zabawy podczas lektury. "Sekrety letniej nocy" podzieliłabym na dwie części – pierwsza, dotycząca poznawania się i wzajemnego zabiegania o względy naszych głównych bohaterów była dokładnie tym, czego od romansów historycznych oczekiwałam. Druga – (żeby nie zdradzić za dużo) rozgrywajaca się na ostatnich stu stronach książki, była trochę cięższa gatunkowo, tak jakby lekkość i figlarność tej historii zakończyły się wraz z pewnym etapem w życiu bohaterów. Nie do końca ten zabieg do mnie przemówił, ale nie przeszkodziło mi to w dokończeniu lektury.
"Sekrety letniej nocy" to pierwszy tom cyklu Wallflowers, w którym poznajemy losy czterech przyjaciółek (a ich przyjaźń rodzi się właśnie na kartach pierwszego tomu), które mają trudności w odnalezieniu się w towarzystwie wyższych sfer. Moja sympatia dla bohaterów znacznie wzrosła, gdy uświadomiłam sobie, że w "Córce diabła" czytałam tak naprawdę o córce jednej z par, które zwiążą się ze sobą właśnie w tym cyklu.
Czekam na kolejne części z serii. To prawda, że nie są to książki idealne, nie zawsze miedzy bohaterami a czytelnikiem jest chemia, ale mi lektura tych lekkich i zabawnych opowieści o miłości, osadzonych w innej epoce, sprawia niekłamaną przyjemność.
"Sekrety letniej nocy" i cała seria książek Lisy Kleypas mają w sobie to, czego potrzeba, by wkraść się do łask kolejnych pokoleń romantycznych czytelniczek.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Lisa Kleypas "Sekrety letniej nocy", Wydawnictwo Prószyñski i S-ka, Warszawa 2023
Komentarze