Już od pierwszych stron czytelnik ma wrażenie, że przekracza próg chaty stojącej na skraju puszczy, gdzie skrzypią deski, a w powietrzu unosi się zapach ziół i tajemnicy. To książka dla dzieci i młodzieży, choć jej tematyka bywa mroczna niczym noc bez księżyca. Właśnie w tym kontraście tkwi jej największa siła.
Autorka z ogromnym wyczuciem prowadzi młodego odbiorcę przez galerię dawnych wierzeń i legend. Strzygi, lesze czy wodniki nie wyskakują tu z cienia, by przestraszyć, lecz raczej wychylają się ostrożnie, jakby chciały opowiedzieć swoją historię. Treść jest przystępna, klarowna i napisana językiem, który płynie miękko jak strumień. Nawet gdy pojawiają się groźniejsze motywy, narracja działa jak ciepły koc. Otula, uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu młody czytelnik może oswoić lęk, spojrzeć mu w oczy i odkryć, że pod maską potwora kryje się opowieść o naturze, ludziach i dawnych wyobrażeniach świata.
Ogromnym atutem książki są rysunki. Ilustracje nie są jedynie dodatkiem. To osobne okna do słowiańskiej wyobraźni. Każdy stwór został przedstawiony z dbałością o detale, a jednocześnie z nutą baśniowej miękkości. Linie są wyraziste jak ślady na śniegu, a kolory nasycone niczym jesienne liście. Obrazy potrafią jednocześnie zaniepokoić i zachwycić, budząc dreszcz podobny do tego, który towarzyszy słuchaniu opowieści przy ognisku. Dziecko może długo wpatrywać się w ilustracje, odnajdując w nich nowe szczegóły, jakby tropiło ślady ukryte w gęstwinie.
Czytając tę książkę moim dzieciom, miałam wrażenie, że podczas lektury doświadczają całej palety emocji. Ciekawość rośnie jak płomień świecy w ciemnym pokoju. Pojawia się lekki strach. Nie jest on paraliżujący, lecz pobudzający wyobraźnię, niczym nagły trzask gałęzi w lesie. Jest też zachwyt nad bogactwem dawnych wierzeń oraz poczucie bliskości z naturą, która w tej książce oddycha, szepcze i żyje. Dziecko może poczuć dumę z odkrywania korzeni własnej kultury, a jednocześnie radość z obcowania z czymś tajemniczym i niezwykłym.
„Słowiańskie stwory” to lektura, która działa jak most rozpięty między przeszłością a teraźniejszością. Z jednej strony pokazuje świat mroczny i niepokojący, z drugiej czyni go zrozumiałym i bliskim. To książka dla dzieci, które lubią, gdy opowieść ma smak leśnych jagód: słodki, ale z nutą cierpkości. Polecam ją jako wartościową, pięknie wydaną i mądrą propozycję, która rozbudza wyobraźnię i zostaje w pamięci jak echo dawnej legendy.
Joanna Sieg-Ulanowicz
Anna Stasiak, „Słowiańskie stwory”, Wydawnictwo Znak Emotikon, 2026.
Komentarze