„Sufrażystki” - recenzja

Recenzja książki „Sufrażystki”.
Początek XX wieku. Londyńskie sufrażystki walczą o prawa kobiet. Problem w tym, że ich szeregi są zróżnicowane i nie ma wśród nich jedności.

Nic więc dziwnego, że pojawia się ktoś, kto chce wykorzystać to do własnych celów...

Walka o równouprawnienie i prawo do głosowania wymagała od sufrażystek wiele cierpliwości i poświęcenia. Zdarzały się wśród nich podziały i radykalne pomysły. O zawirowaniach związanych z działaniami mającymi na celu przyznanie kobietom posiadanych przez mężczyzn przywilejów, opowiada wymowny kryminał historyczny autorstwa Lucy Ribchester.

Główną bohaterką utworu, którego akcja dzieje się w latach 1912 – 1913, jest marząca o byciu dziennikarką z prawdziwego zdarzenia, Frankie George. Ambitna, niezależna i nietuzinkowa dziewczyna dostaje posadę w redakcji „London Evening Gazette”. Przyznawane jej zlecenia nie satysfakcjonują jednak młodej i wybiegającej poza schematy przedstawicielki płci pięknej. W końcu jednak pojawia się szansa zaprezentowania swoich możliwości: przeprowadzenie wywiadu ze słynną sufrażystką i akrobatką, Ebony Diamond. Od początku jednak nic nie idzie po myśli Frankie. Bohaterka wywiadu nie ma bowiem zamiaru z nią współpracować, a na dodatek w przedziwnych okolicznościach dochodzi do jej zaginięcia. Jakby tego było mało, w mieście popełnione zostają dwa brutalne morderstwa, w pewnym sklepie z gorsetami dzieją się bardzo dziwne rzeczy, a Frankie odkrywa intrygę, od której jeżą się aż włosy na głowie. Intrygę, która może wstrząsnąć Anglią i która pociągnąć za sobą może wiele śmiertelnych ofiar.

W „Sufrażystkach” fakty historyczne mieszają się z fikcją literacką. Wydarzeniom, które rzeczywiście miały miejsce, towarzyszy wykreowana przez autorkę akcja, a postaci fikcyjne funkcjonują ramię w ramię z pionierkami równouprawnienia „z krwi i kości”. Dodaje to książce kolorytu i wyrazistego charakteru. Na uwagę zasługuje niezwykły klimat stolicy Anglii początku XX wieku, który wspaniale udało się odmalować Lucy Ribchester. Dzięki pracy źródłowej wykonanej przez autorkę, z łatwością możemy bowiem cofnąć się w czasie i wyobrazić sobie realność opisywanych miejsc i sytuacji.

Czy warto sięgnąć po „Sufrażystki?”. Kto interesuje się tematyką aktywistek, które przetarły szlaki dla demokratycznych zmian na świecie i lubi książki historyczne - powinien. Wprawdzie akcja rozwija się powoli, a obszerność powieści może nużyć, ale dzieło szkockiej autorki ma swój urok. Po przeczytaniu ponad czterystu stron utworu Lucy Ribchester mam jednak pewien niedosyt i nie jestem usatysfakcjonowana w 100%. Może wpływ na to ma lekki „chaos” w postępowaniu bohaterek, może brak pełnej odsłony charakteru jednej z kluczowych postaci. Na pewno jednak razi mnie brak większego optymizmu w zakończeniu i w przedstawianych scenach, bo choć sufrażetki nie zawsze działały w „białych rękawiczkach”, książka o kobietach walczących o prawa wyborcze, zasługuje moim zdaniem na bardziej „pogodną aurę”. Oczywiście czepiam się niuansów, co od czasu o czasu mi się zdarza, bo „Sufrażystki” to z całą pewnością pozycja, którą szkoda w księgarni przegapić. Przede wszystkim dlatego, że współczesne kobiety ogromnie dużą zawdzięczają swoim odważnym i walecznym przodkiniom i poprzedniczkom. Każda książka przypominająca o niestrudzonych buntowniczkach i bojowniczkach o zmiany w systemach prawnych jest więc na wagę złota tym bardziej, że na te zmiany piękniejsza płeć musiała tak długo czekać.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Lucy Ribchester: „Sufrażystki”, Warszawa, wydawnictwo Marginesy, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat