„Tajemnice Leokadii” - recenzja

Recenzja książki „Tajemnice Leokadii”.
Pewien emeryt podejrzewa, że jego sąsiadka nie zmarła śmiercią naturalną. Od tej myśli zaś już tylko jeden krok do amatorskiego śledztwa.

Zgon pewnej warszawskiej staruszki staje się motywem przewodnim pasjonującego kryminału Iwony Wilmowskiej: „Tajemnice Leokadii”. Na pierwszy rzut sprawa jest prosta: wiekowa Leokadia popełniła samobójstwo, wypadając przez okno, a skłonić ją miała do tego samotność. W wersję policji nie wierzy jednak sąsiad denatki: Antoni Hoffer, który swoimi wątpliwościami dzieli się z siostrzenicą. „Byłem u niej tego dnia, gdy zginęła, i uwierz mi, nie wyglądała na kogoś, kto chce popełnić samobójstwo”. Poruszona smutkiem wujka Agata obiecuje mu „przyjrzenie się” okolicznościom śmierci pani Leokadii i wyjaśnienie przykrego zdarzenia. W nietypowym przedsięwzięciu pomaga jej kolega z pracy, zdolny informatyk, zwany Kermitem. Wspólnie zaczynają odkrywać pilnie skrywane tajemnice staruszki z przeszłości, zacieśniając przy tym swoją znajomość. Poszukiwanie odpowiedzi na coraz większą ilość rodzących się pytań nie okazuje się jednak wcale tak bezpieczne ani tak oczywiste, jak się to na początku Agacie wydawało…

„Tajemnice Leokadii” to wciągający, klimatyczny, „lekki”, pełen uroku kryminał, w którym oprócz rozwiązania zagadki nagłej śmierci, ważne są także relacje międzyludzkie. Nie ma tu seryjnego mordercy ani opisów makabrycznych okrucieństw, jest za to świetnie skonstruowana fabuła, do której wglądu zaprasza już widniejące na okładce: okno. Iwona Wilmowska przedstawia nam bohaterów, których bardzo łatwo polubić i z którymi nietrudno się zaprzyjaźnić. Para młodych, amatorskich detektywów ze wsparciem bystrego i dociekliwego wujka gwarantuje przyjemną lekturę w doborowym, literackim towarzystwie. Dzięki temu, że sekretów w życiu zmarłej Leokadii nie brakowało, czytelnik ma o czym czytać i czemu się dziwić.

Wartka akcja, coraz to nowe wątki dociekań wątpiących w samobójstwo starszej pani, humor, bijąca z książki „zwyczajność”, wprawnie skonstruowane dialogi i brak zbędnych opisów sprawiają, że „Tajemnice Leokadii” to dzieło, które nie rozczarowuje, nie nudzi i po które warto od zaraz sięgnąć. Kryminał mojej imienniczki to doskonała pozycja, pozwalająca na relaks z książką i oderwanie się od rzeczywistości. Utwór udowadnia ponadto, że opowieść o potencjalnym morderstwie nie musi być wcale mroczna, wulgarna, ociekająca przemocą i krwią, jak wiele współczesnych publikacji tego gatunku, ale może być urzekającym, klimatycznym czytadłem, w którego treść czytelnik zagłębia się z uśmiechem na ustach. Lektura „Tajemnic Leokadii” wykazuje, że na banalnym z pozoru motywie, przy odpowiednim kunszcie i wyobraźni autorki, zbudować można arcyciekawy i przyciągający na dłużej czytelnicze oko: układ zdarzeń. Jeśli chcecie się o tym przekonać, sięgnijcie w wolnym czasie po tę publikację wydawnictwa Replika. Szereg sekretów literackich czeka.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Iwona Wilmowska: „Tajemnice Leokadii”, Zakrzewo, wydawnictwo Replika, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat