„To będzie mój dom” - recenzja

Recenzja książki „To będzie mój dom”.
Gdy kupuje się dom – ruinę na pięknej wyspie, nie posiadając funduszy, aby go wyremontować, można albo budynek sprzedać albo... – warto poczytać, jak poradzą sobie w tej sytuacji odważni właściciele.

Don Wallace i jego żona Mindy to pochodzące  z Ameryki  małżeństwo, które zakochuje się w pewnej  malowniczej wyspie i próbuje spełnić swoje wieloletnie marzenie o posiadaniu na niej własnego domu. Problem w tym, że główni bohaterowie nie zarabiają za dużo, a koszty stałego zamieszkania we własnym lokum na Belle-Ile są stanowczo poza ich zasięgiem. Mimo tego pełna ideałów i optymizmu para decyduje się na zakup bardzo zaniedbanego domu na jednej z wysp, znajdujących się na Oceanie Atlantyckim. Nabycie własnego kąta w wymarzonej lokalizacji rujnuje finanse bohaterów tej ciekawej powieści, muszą więc poczekać na jego gruntowny remont oraz uzbroić się w naprawdę dużą dawkę cierpliwości. Jak przyszłość bowiem pokaże: odnowienie własnych „czterech ścian” na francuskiej wyspie  zajmie im wiele, wiele lat, a przeciwności będą się mnożyć na każdym kroku. „Z zewnątrz dom był plamistoszary, biała farba dawno wyblakła, pod okapami widniały plamy, a gdzieniegdzie strupy odkruszonego tynku. Popękany i podziurawiony dach zapadał się niczym grzbiet starej szkapy. Odrapane okiennice wisiały krzywo na zawiasach, część listewek była wyłamana. Szyby były popękane albo całkiem powybijane; w dziurach rozciągały się pajęczyny, gęste od kurzu i zwłok atakujących tłumnie owadów”. „To nie był dom. Miał podobno sto pięćdziesiąt pięć lat, ale wydawał się znacznie starszy. Wyglądał jak kompletna rudera”. Przywrócenie budynku do „życia” wystawi małżeństwo Wallace’ów na bardzo ciężką próbę, a brak odpowiedniej ilości gotówki odsuwa realizację pragnienia o zamieszkaniu na Belle-Ile na nieokreślony czas. Wieloletni impas w tej sprawie często przyprawia bohaterów o smutek i złość. Mimo to, Don i Mindy nie przestają wierzyć, że kiedyś będą stałymi mieszkańcami wyspy na Atlantyku. „Czasem, żeby się pocieszyć, wyciągaliśmy marzenia i delikatnie dmuchaliśmy na dogasający żar, by znów zapłonęły pełnym blaskiem”.

Oczekując na spełnienie swojego największego życzenia, para Amerykanów wraz z synkiem, który pojawił się na świecie, podróżuje na Piękną Wyspę, gdy tylko może. Bohaterowie nie wyobrażają sobie bowiem, że mogliby z przyjazdów w tak urokliwy rejon świata zrezygnować. Dzięki tygodniom i miesiącom spędzanym na Belle-Ile poznają dobrze jej topografię, mieszkańców i zwyczaje. Szybko podbijają serca sąsiadów i miejscowych, żyjących tutaj z dziada pradziada. Próby remontu zakupionego domu stawiają przed bohaterami wiele wyzwań, ale pobyt na wyspie uszczęśliwia. Belle- Ile staje się ich azylem, przyjacielem, bezpieczną przystanią oraz szkołą życia i tradycji. Don i Mindy czują, że jest to ich upragnione miejsce na Ziemi i że bez wyspy nie zdołają zaznać wewnętrznej harmonii, spokoju ani spełnienia. Na kartach książki „dorastają wewnętrznie” do Belle-Ile i swojej nieruchomości, towarzyszy zaś im ich syn.

Powieść Dona Wallace’a opowiada o sile marzeń i tęsknocie za posiadaniem prawdziwego domu. Jej bohaterami jest człowiek, który zapala w sobie iskrę przemiany własnych snów w rzeczywistość, oraz lokalna społeczność, ale w szerszym zakresie także i sama wyspa – jej bogactwo, dziedzictwo, przyroda. „To będzie mój dom” to świadectwo walki marzycieli o spełnienie swoich fantazji, ale i zaproszenie do budowania gniazd rodzinnych, na „wyspach”, do których całą swoją osobą zechcemy przynależeć.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Don Wallace: „To będzie mój dom”, Bielsko – Biała, wydawnictwo Pascal, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat