„Trzy krainy. Bezsenność w Ekwadorze” – recenzja

Recenzja książki „Trzy krainy. Bezsenność w Ekwadorze”.
Ekwador to bez wątpienia interesujące miejsce na mapie Ameryki Południowej. Różnorodność fauny i flory przyciąga turystów z całego świata.

Joanna Gałach, jej mąż oraz koleżanka skusili się na podróż do Ekwadoru. Trójka początkujących podróżników – niedoszła ornitolożka, inżynier oraz księgowa przeżyli tam szereg przygód, a efektem ich wyprawy jest ta książka.

Przeprawa przez ocean, dżunglę i granie usiane wulkanami oraz wędrówka śladem cofających się lodowców. Zachwycająca natura, wzburzone głębiny i szczyty, na których nie sposób złapać oddechu. To wszystko czyhało na trójkę turystów z odległej Polski. To nietypowe i osobliwe trio postanowiło wyjść ze swojej strefy komfortu i rzucić się w wir wydarzeń.

Trochę się rozczarowałam w trakcie lektury. Z entuzjazmem czekałam na tę książkę, bo Ekwador jest na mojej podróżniczej liście marzeń. Niestety książka nie spełniła moich oczekiwań. Nie czytało jej się lekko, wręcz przeciwnie. Nie jest przejrzyście wydana, a dialogi, których jak na lekarstwo, zlewały się w jeden bełkot – trzeba było się domyślać kto, co i do kogo mówi. Rozmowy są wplecione w ciągły tekst, a wyróżniała je tylko kursywa. Mocno irytujące, bo trzeba było się zatrzymać i zastanowić nad ich sensem. Tym, co dla niektórych mogło okazać się problemem w trakcie czytania, to pojawiający się język angielski bez tłumaczenia. Mnie to nie przeszkadzało, bo mówię biegle po angielsku, ale czytelnicy, którzy go nie znają, nie będą wiedzieć, o co chodzi. Wydarzenia są przedstawiane w sposób chaotyczny, bez wyraźnego wprowadzenia i kontekstu, co utrudnia śledzenie narracji i odnalezienie się w opisywanej rzeczywistości. Brakuje tu ciekawostek o kulturze czy ekwadorskiej kuchni oraz wzmianki o historii Ekwadoru. Jest to po prostu dziennik wyprawy, a nie obiektywna ocena kraju, po którym podróżują bohaterowie.

Joanna Gałach napisała „Trzy krainy. Bezsenność w Ekwadorze” raczej po to, żeby mieć ładną pamiątkę. Ewentualnie jeszcze dla znajomych, żeby mogli sobie poczytać o tej wyprawie i poczuć się, jakby byli razem z nią. Nie zależało jej raczej na zainspirowaniu czytelników do podążania jej śladami. Książka miała potencjał, ale niestety nie został on wykorzystany. Nie pomogły też zdjęcia, które pojawiają się co jakiś czas pomiędzy tekstem. To taki subiektywny pamiętniczek z wakacji.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Joanna Gałach, „Trzy krainy. Bezsenność w Ekwadorze”, Novae Res, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat