Polak potrafi. Zbudowanie roponośnego rurociągu w Afryce to dla polskich inżynierów czasów PRL-u jedynie plan do zrealizowania, a nie książkowa fantazja. Mimo nieludzkich, afrykańskich warunków: morderczego upału, zagrażających człowiekowi insektów i jadowitych węży, tytanicznej pracy, lokalnych konfliktów, polscy specjaliści z narażeniem życia przyczyniali się do postępu gospodarczego Afryki. Nie szczędzili sił, czasu, talentów ani umiejętności, aby projekt naftowego rurociągu w Nigerii, został należycie wcielony w życie.
Witold Michałowski, autor książki: „Tuaregowie i caterpillary” to jeden z nadzorców budowy rurociągu w Afryce Zachodniej. Swoje wrażenia z pobytu w państwie ze stolicą w Abudży pod koniec lat 70. XX wieku opisał w ponad dwustustronicowej publikacji, gdzie szczerze i bez koloryzowania przedstawia realia życia i pracy na Czarnym Lądzie. Dzięki pozycji wydanej przez wydawnictwo Zysk i S-ka dowiedzieć się można ze szczegółami, jak wyglądało powstawanie rurociągu naftowego kilkadziesiąt lat temu, jak Europejczycy przystosowywali się do funkcjonowania w kraju tak różnym od państw Starego Kontynentu. Czytamy w książce o zagrożeniach, czyhających na każdym kroku na nieuważnego białego człowieka, o kulisach prac inżynieryjnych, o zawiązywanych przyjaźniach. Poznajemy różnorodność charakterów ludzkich, kultur i ludów afrykańskich. Autor zdradza, jak wyglądała koegzystencja pracowników różnego szczebla z tubylcami oraz jak Polacy radzili sobie z tęsknotą za Ojczyzną, swojskością i bliskimi. Nie brakuje w publikacji ciekawostek ani wątków osobistych. Swoje miejsce ma w książce także polityka oraz niesnaski między ludźmi. Mowa jest ponadto o trudnej doli afrykańskich kobiet i dzieci. Witold Michałowski nie szczędzi czytelnikom opisów drastycznych wypadków ani smutnych wydarzeń w historii Nigerii. Momentami autentyzm publikacji naprawdę poraża i trudno czytać wtedy książkę dalej.
„Tuaregowie i caterpillary” to specyficzna pozycja literacka, tylko dla wybranych. Jest to bowiem literatura faktu, swoisty reportaż, dokument i pamiętnik z pobytu w Nigerii. Nie ma w publikacji przymilania się do odbiorcy i wymyślania interesujących motywów na siłę. Nie ma lukrowania jedynego w swoim rodzaju kontynentu. Jest za to naga prawda o Afryce, która nie trafia w gusta wielu czytelników. Nie każdy też jest zainteresowany sprawami technologicznymi. Jest to więc z pewnością książka, która może przykuć na dłużej męską uwagę. Przedstawicielki płci pięknej raczej jednak spontanicznie po nią nie sięgną, no chyba, że chcą dowiedzieć się czegoś więcej o minionych latach w Afryce i międzynarodowych osiągnięciach Polaków i nie przeszkadza im pot, krew i muchy tse-tse.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Witold Michałowski: „Tuaregowie i caterpillary”, Poznań, wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017
Komentarze