Nikt nie chce doświadczać cierpienia. Już sama myśl o nim powoduje przykrość. Silna obawa przed cierpieniem może prowadzić do reakcji unikowych i rezygnowania z wielu przyjemności w życiu, wszak każda nowa sytuacja czy relacja niesie ryzyko cierpienia. Podobnie destrukcyjnie może działać próba radzenia sobie z cierpieniem, które już się pojawiło. Jedni chcą zagłuszyć cierpienie, inni usilnie starają się go pozbyć. Problem w tym, że cierpienie – jak wspomniałam we wstępie – to nieodłączny element bycia człowiekiem. Cierpieliśmy już nie raz i wiele razy jeszcze będziemy cierpieć, dopóki żyjemy. Czas więc znaleźć inne rozwiązanie, które faktycznie niesie ulgę i pozwala żyć pełnią życia.
Steven C. Hayes wydaje się idealną osobą do zabrania głosu w temacie radzenia sobie z doświadczeniem cierpienia. Jest to psycholog kliniczny i jeden ze współtwórców terapii akceptacji i zaangażowania (ACT). Głosi radykalną – zdawałoby się – tezę, iż sposobem na rozwiązanie problemu cierpienia jest… zwrócenie się ku cierpieniu. Według specjalisty nie ma sensu unikać czegoś, co nastąpić musi, ani z tym walczyć. Wręcz odwrotnie: należy z otwartością, zaciekawieniem i życzliwością spojrzeć na swój dyskomfort i zaakceptować, że istnieje. Akceptacja własnego cierpienia nie oznacza jednak zgody na poddanie mu się – to istotna różnica. Można akceptować myśli i emocje sprawiające dyskomfort, a równocześnie świadomie wybierać takie zachowania, które są dla nas dobre i prowadzą do poprawy samopoczucia. I właśnie to jest sednem książki „Umysł wyzwolony. Zakończ wewnętrzną walkę i żyj w zgodzie ze sobą”.
Do lektury „Umysłu wyzwolonego” Hayesa zabrałam się niedługo po przeczytaniu „Zrozumieć ACT” Russa Harrisa. Chociaż obaj autorzy specjalizują się w terapii ACT, uderzyło mnie, jak odmienny jest ich sposób komunikacji z czytelnikiem. Podczas gdy Harris to świetny kumpel do podróży chociażby przez narzędzia ACT poprawiające jakość życia, Hayes wydaje się stworzony do pisania o trudnych doświadczeniach, takich jak cierpienie. Jego ton jest spokojny, wyważony, sprawia wrażenie przyjaznego otulenia. Widać, że kiedy autor pracował nad „Umysłem wyzwolonym”, zależało mu na językowym zaopiekowaniu się czytelnikiem szukającym pomocy w cierpieniu.
I zdecydowanie mu się udało! Hayes jest opiekuńczym tatą, który troskliwie i cierpliwie tłumaczy swojemu dziecku (czytelnikowi) podstawowe zagadnienia. Czym jest cierpienie? Dlaczego cierpimy? Jaką rolę w naszym cierpieniu odgrywa umysł? Gdzie w tej układance są myśli i emocje? Nie pozostawia jednak dziecka z samą wiedzą. Zaraz daje mu wskazówki, co i w jaki sposób może zrobić, by cierpienie nie odbierało mu zdolności decydowania o własnym losie. Największa część praktycznych porad znajduje się w częściach drugiej i trzeciej. Jeśli rozważasz sięgnięcie po „Umysł wyzwolony”, bo aktualnie cierpisz, według mnie dobrze zrobisz, jeśli przejdziesz wprost do nich. Do pierwszej możesz wrócić na koniec – nie umknie Ci nic, co byłoby kluczowe dla praktyki.
Ostatecznie „Umysł wyzwolony” to pełna spokoju i życzliwości instrukcja obsługi cierpienia, dyskomfortu, przykrych myśli, emocji i stanów oraz wszystkiego tego, czego wolelibyśmy w życiu nie doświadczać. Oferuje bogactwo technik pozwalających zaakceptować to, czego nie lubimy, i działać na swoją korzyść – bez czekania, aż to coś minie, zniknie, osłabnie czy cokolwiek innego. Nasze życie toczy się każdego dnia i każdego dnia możemy podejmować dobre dla siebie decyzje, nawet jeśli myśli i emocje wydają się robić nam na przekór. Pomoc w zrozumieniu, że nie jesteśmy niewolnikami swoich umysłów i możemy oswoić przykrości poprzez zaakceptowanie ich, stanowi siłę terapii ACT i książki „Umysł wyzwolony”.
Olga Kublik
Steven C. Hayes, „Umysł wyzwolony. Zakończ wewnętrzną walkę i żyj w zgodzie ze sobą”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot, 2020.
Komentarze