„Viva Warszawa” - recenzja

Recenzja książki „Viva Warszawa”.
Jeśli obcokrajowiec z własnej, nieprzymuszonej woli wybiera długoletnie życie w Polsce to musi to być Steffen Möller. Warto poczytać, co o polskiej stolicy sądzi ten znany i lubiany Niemiec.

Mógł mieszkać w dowolnym miejscu na Ziemi. Wybrał Warszawę. Nie na rok, dwa, trzy. Jest Warszawiakiem już od lat dwudziestu, a miasto wcale mu jeszcze nie zbrzydło, choć widział na pewno niejeden jego odstraszający zaułek. Wręcz przeciwnie. Każdego dnia bez reszty się nim zachwyca, promuje wśród swoich rodaków i wraca, choć w Niemczech czeka na niego całkiem wygodne mieszkanko i dużo wyższa stopa życia. Dlaczego tak długo przebywa w Polsce? Jak przyznaje w swojej książce: nasz kraj oferuje przebywającym tutaj nieustanne niespodzianki, a w innym zakątku globu nie miałby aż takich atrakcji.

Möller odkrył podczas „zaprzyjaźniania” się z polską stolicą, że istnieją dwie Warszawy: „jedna mityczna, którą się podziwia, i druga realna, którą się oczernia”. Niemiecki aktor i kabareciarz dziwi się naszemu narodowemu kompleksowi niższości, uważa bowiem, że Polska to naprawdę wspaniały kraj. „Taka cecha to ewenement w skali światowej, bo mieszkańcy stolicy zazwyczaj pękają z dumy i lokalnego patriotyzmu”. Według Möllera Warszawa ma się czym chwalić: posiada unikalne zabytki, bogatą historię, liczne miejsca godne odwiedzenia i nadwiślańską plażę, którą nie tak dawno National Geographic uznał za jedną z najpiękniejszych na świecie.

„Viva Warszawa” to subiektywny przewodnik sympatycznego polonofila skierowany zarówno do turystów, słoików, mieszkańców, jak i tych, którzy pragną zobaczyć miasto oczami zaprzyjaźnionego z Polską Niemca. W książce nie brak jest faktów historycznych, gdyż jak twierdzi Möller we wstępie: „nie jestem przekonany, czy każdy czytelnik z Rzeszowa czy Częstochowy - z całym szacunkiem dla tych wspaniałych miast! – dokładnie wie, kiedy i dlaczego przeniesiono stolicę z Krakowa do Warszawy albo o co chodziło w tym „cudzie nad Wisłą”. Autor „Viva Warszawa” opisuje jednak także wybrane zabytki, punkty widokowe, miejsca spędzania wolnego czasu, lokale rozrywkowe oraz punkty gastronomiczne, których żaden przyzwoity łasuch nie powinien ominąć. Przytacza również liczne anegdoty, dotyczące swojego pobytu w Warszawie.

Minus dla pana Möllera ode mnie za stwierdzenie, że Kraków można zwiedzić w dwa dni, ale poza tym publikację wydawnictwa Pascal, jak najbardziej oceniam na plus. Jest w niej wszystko to, czego się spodziewałam, a do tego dużo, dużo więcej. I to od serca.

Książkę Steffena Möllera „Viva Warszawa” streścić można bez wątpienia w jednym zdaniu: „cudze chwalicie, a o swojej stolicy zapominacie”. Po co jednak streszczać, kiedy można z przyjemnością zagłębić się w jej treść i przewędrować z autorem ulicami Warszawy - miasta, którym zachwycają się i wybierają na swój dom nawet rodowici Niemcy. Kto zapomniał, za co godzi się cenić polską stolicę, tego odsyłam bezpośrednio do lektury. A dla pana Möllera za ten swoisty pean na cześć naszej największej metropolii ogromne podziękowanie i aplauz. Nie mam bowiem nic przeciwko, aby to rodowity Wuppertalczyk był spontanicznym ambasadorem walorów mojego ojczystego kraju. Pochwał dla Polski bowiem nigdy dość. I bardzo mi miło, że absolwent jednego z czterech największych uniwersytetów Berlina swoją książką stanowczo to potwierdza.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Steffen Möller: „Viva Warszawa”, Bielsko - Biała, wydawnictwo Pascal, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat