„Wieczory w Umbrii” - recenzja

Recenzja książki „Wieczory w Umbrii”.
Marlena de Blasi wyczarowuje na kartach swojej powieści świat, w którym codzienność bohaterek przeplata się z rozmowami o życiu i pysznymi, włoskimi kolacjami. I to wystarcza, by oczarować czytelnika.

Akcja książki rozkręca się powoli. Autorka niezwykle barwnie przedstawia nam główne postaci „Wieczorów w Umbrii” – cztery niezwykłe kobiety, które spotykają się co czwartek na wspaniałych kolacjach i odkrywają swoje tajemnice przed przyjezdną Amerykanką. Bohaterki celebrują wspólne posiłki, na które zapraszają bliskie osoby, dzielą się lokalnymi przepisami, przeżywają wspólnie swoje smutki, radości i problemy. Poznajemy ich zamiłowanie do umbryjskiego dziedzictwa, przyrody i tego, co je otacza. Zaznajamiamy się z ich losami i wydarzeniami, które odcisnęły niezatarte piętno w ich życiu. Przeżywamy razem z nimi osobiste tragedie, porażki oraz sukcesy. Dowiadujemy się, co skłoniło je do podejmowania takich, a nie innych decyzji, w kluczowych dla nich sprawach, co najbardziej je ukształtowało, co je różni i łączy.

Miranda, Ninuccia, Paolina, Gilda  - cztery kobiece indywidualności, które los rzucił w bogaty w tradycje zakątek Włoch. Przyjaciółki, powiernice, kucharki, z niecierpliwością od lat odmierzające godziny do swoich ulubionych, czwartkowych kolacji. Spotkań przy dobrym jedzeniu, które jednak jak wszystko w życiu ulega nieuniknionym przeobrażeniom ponieważ upływający czas wymusza zmiany.

Bohaterem książki Marleny de Blasi jest człowiek. Człowiek ze swoją indywidualnością i wspólnotowością, ze swoimi doświadczeniami, pytaniami, z tym wszystkim co go stanowi. Na plan pierwszy wysuwa się jednak także kuchnia. Sporą część w powieści zajmują bowiem bardzo dokładne opisy przyrządzania potraw, składników, z których przygotowywane posiłki będą się składać oraz celebracja tychże kulinarnych rozkoszy przez towarzystwo. Marlena de Blasi przedstawia swoim czytelniczkom prawdziwe, spożywcze arcydzieła. Niezwykłość „Wieczorów w Umbrii” polega na tym, że odczytujemy je za pomocą zmysłów. Autorka bardzo silnie działa na naszą wyobraźnię, wrażliwość, estetykę oraz zmysł smaku. Czytając powieść robimy się głodni – głodni wszystkich serwowanych tam potraw, ale i „głodni” poznania kolei losów bohaterek. Zanim sięgniemy po książkę Marleny de Blasi, dobrze jest napełnić żołądek jakimiś pysznościami, lektura ta bardzo, bardzo zaostrza bowiem apetyt. Przedłużeniem chwil z książką może być zaś własnoręcznie przygotowanie niektórych wymienionych w „Wieczorach w Umbrii” potraw. Marlena de Blasi zdradza na końcu dzieła przepisy na kilka z nich.

Malownicze zakątki Włoch, smakowite jedzenie i niesamowite osobowości. To wszystko znajdziecie w najnowszej powieści Marleny de Blasi. Takie połączenie gwarantuje niezwykle urokliwą lekturę, o czym przekonałam się sama zagłębiając w klimat włoskich wieczorów, zaproponowany przez autorkę. Jeśli macie ochotę na oryginalną i wciągającą podróż do Umbrii, sięgnijcie po tę powieść. Znajdziecie tu apetyczne przepisy na prawdziwe kulinarne dzieła sztuki, piękno, wzruszenie, humor i zawirowania kobiecej codzienności. Kompozycja książki wymusza stopniowe delektowanie się jej treścią. Jeśli macie więc wolny wieczór, dajcie zaprosić się na literacką ucztę. Doznania jak z pierwszorzędnych restauracji, gwarantowane.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Marlena de Blasi: „Wieczory w Umbrii”, Warszawa, wyd. Muza, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat