W książkach: „Bea i Basse. Zetnij mi włosy”, „Bea i Basse. Muszę siku!” oraz „Bea i Basse. Kto jest większy?” nie znajdziemy spektakularnych zwrotów akcji ani fantastycznych światów. Zamiast tego dostajemy coś znacznie cenniejszego – historie, które mogły wydarzyć się w każdym domu, przedszkolu czy na placu zabaw.
To opowieści o relacji rodzeństwa: dziewczynki i chłopca. Relacji pełnej czułości, ale też drobnych sprzeczek, rywalizacji i dziecięcej logiki, która dla dorosłych bywa zaskakująca, a dla dzieci – absolutnie naturalna. Autorka z ogromnym wyczuciem pokazuje świat widziany z perspektywy kilkulatków: świat, w którym obcięcie włosów to poważna decyzja, potrzeba skorzystania z toalety staje się nagłym dramatem, a pytanie „kto jest większy?” urasta do rangi filozoficznego sporu.
W książce „Bea i Basse. Zetnij mi włosy” punktem wyjścia jest dziecięca potrzeba decydowania o sobie. Temat fryzury staje się pretekstem do rozmowy o tożsamości, samodzielności i granicach. Ile razy w codziennym życiu słyszymy od dzieci: „Ja sam!”, „Ja sama!”? Ta historia doskonale oddaje moment, w którym dziecko zaczyna budować swoją odrębność i próbuje czegoś samodzielnie (nie zawsze z dobrym skutkiem). Jest to na pewno opowieść o dorastaniu do małych decyzji.
„Bea i Basse. Muszę siku!” to z kolei historia, która wywoła uśmiech na twarzy każdego rodzica. Kto choć raz nie słyszał dramatycznego „muszę siku!” w najmniej odpowiednim momencie – w samochodzie, w kolejce, na spacerze? Autorka pokazuje tę sytuację z humorem i empatią, nie wyśmiewając dziecięcych emocji, lecz traktując je poważnie. Dla dziecka to naprawdę sprawa najwyższej wagi. Ta książka w subtelny sposób oswaja temat fizjologii i uczy, że wstyd nie jest potrzebny – potrzeby ciała są czymś naturalnym.
Z kolei „Bea i Basse. Kto jest większy?” dotyka tematu rywalizacji między rodzeństwem. Bycie „większym” może oznaczać wyższy wzrost, starszy wiek, większe umiejętności – ale czy na pewno? Historia pokazuje, że wielkość można rozumieć na wiele sposobów. W codziennym życiu dzieci nieustannie porównują się ze sobą: kto szybciej biega, kto wyżej sięga, kto więcej potrafi. Ta książka pomaga spojrzeć na te porównania z dystansem i czułością.
Ogromnym atutem serii są ilustracje. Proste, ale niezwykle wyraziste, pełne miękkich linii i stonowanych kolorów, które doskonale oddają emocje bohaterów. Grafiki nie przytłaczają tekstu, lecz z nim współgrają. W mimice postaci, w drobnych gestach i detalach tła kryje się mnóstwo znaczeń. Dziecko może „czytać” tę książkę także obrazem – zauważać miny, napięcia, małe dramaty i wielkie radości. Ilustracje tworzą bezpieczną, przytulną przestrzeń, w której łatwo się zanurzyć.
Serię „Bea i Basse” wyróżnia autentyczność. Nie ma tu moralizowania ani nachalnych pouczeń. Zamiast tego jest codzienność: rozmowy przy stole, zabawy, drobne konflikty. Właśnie dlatego te historie tak dobrze rezonują z życiem rodzin. Rodzice odnajdą w nich własne doświadczenia, a dzieci zobaczą siebie.
Książki z serii „Bea i Basse” to mądre, ciepłe i pięknie zilustrowane opowieści o zwyczajnym dzieciństwie. To lektura idealna dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, szczególnie dla rodzeństw, ale także dla jedynaków uczących się relacji z innymi. Sprawdzą się jako punkt wyjścia do rozmów o emocjach, samodzielności, wstydzie czy rywalizacji. To książki, które czyta się szybko, ale które zostają w codziennych rozmowach na długo.
Joanna Sieg-Ulanowicz
Sabine Lemire , Seria „Bea i Basse”, Wydawnictwo Dwie Siostry.
Komentarze