Tym razem autorka skupia się na relacji Aurory Roberts i Russa Callaghana, dwojga młodych ludzi, których połączył przypadkowy seks na imprezie, a których losy splatają się ponownie na letnim obozie. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że będzie to kolejny klasyczny romans, książka okazuje się czymś więcej – to opowieść o radzeniu sobie z wewnętrznymi demonami, szukaniu zaufania i odkrywaniu miłości tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy.
Aurora to postać złożona – buntowniczka o trudnej przeszłości, której relacje rodzinne wpłynęły na jej brak zaufania do innych, zwłaszcza mężczyzn. Pragnie wolności, unika zobowiązań i ceni sobie niezależność, ale w głębi serca skrycie marzy o bliskości i akceptacji. Jej impulsywne zachowanie i skłonność do uciekania przed uczuciami sprawiają, że początkowo jej postać może irytować, jednak w miarę rozwoju fabuły, staje się jasne, że Aurora to bohaterka, która zasługuje na współczucie. Jej niepewność i traumy mają korzenie w dzieciństwie, a jej stopniowe otwieranie się na Russa jest jednym z najbardziej poruszających wątków książki.
Z kolei Russ Callaghan to bohater, który łamie stereotypy. W świecie romansów sportowych często spotykamy aroganckich, pewnych siebie mężczyzn, którzy podbijają serca kobiet swoim urokliwym, nieco zadziornym podejściem. Tymczasem Russ jest inny – nieśmiały, wrażliwy, a przy tym uroczo nieporadny w kontaktach z kobietami. Jego złote serce i uczciwość sprawiają, że trudno go nie polubić. Pomimo bycia przystojnym hokeistą, emanuje skromnością i niepewnością siebie, co wynika z jego trudnej relacji z ojcem, uzależnionym od hazardu.
Oboje zmagają się ze swoimi lękami i traumami, a obóz, na którym pracują jako opiekunowie, staje się tłem ich osobistych przemian. Jednym z atutów książki jest umiejętne balansowanie pomiędzy lekkimi, letnimi klimatami a trudniejszymi, głębszymi tematami. Zarówno Aurora, jak i Russ mają za sobą skomplikowane doświadczenia z rodzicami, które kształtują ich podejście do życia i miłości. Autorka umiejętnie wplata te motywy w fabułę, dzięki czemu książka zyskuje na autentyczności.
„Wildfire” to książka, która ukazuje, jak dwoje młodych ludzi, którzy zmagają się z własnymi lękami i niepewnościami, próbuje odnaleźć szczęście i bliskość w świecie pełnym zawirowań. Miłość, zaufanie i przyjaźń są tu ukazane jako procesy, które wymagają czasu i odwagi, a relacje są pełne niedoskonałości, co dodaje całej opowieści realizmu. Hannah Grace potrafi sprawnie wpleść humor i emocje w historię, dzięki czemu czytanie staje się prawdziwą przyjemnością.
„Wildfire” to angażująca i emocjonalna opowieść o miłości, zaufaniu i walce z własnymi demonami. Choć nie jest pozbawiona drobnych niedociągnięć, to jej bohaterowie, ich rozwój i wzajemne relacje sprawiają, że książka ta pozostaje w pamięci na dłużej. Dla fanów romansów, zwłaszcza tych, którzy pokochali „Icebreaker”, to pozycja obowiązkowa – pełna uczuć, namiętności, ale także głębszych refleksji.
Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)
Hannah Grace, „Wildfire”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2024.
Komentarze