„Winnica Rose” - recenzja

Recenzja książki „Winnica Rose”.
Urokliwa opowieść o zawirowaniach uczuciowych, pasji do gotowania, poszukiwaniu swojego miejsca w świecie i gospodarowaniu w australijskiej winnicy.

Czy złamane serce Angielki można uleczyć w australijskiej winnicy? Główna bohaterka powieści Kayte Nunn nie jest o tym przekonana, ale gdy brat Henry prosi ją o przeprowadzenie pewnej tajnej misji w Australii i podszycie się pod kucharkę i au pair w pewnej malowniczej posiadłości na drugim końcu świata, nie oponuje. Szalony plan brata to sposób na wyrwanie się z marazmu, w jaki wpadła zbliżająca się do trzydziestki Rose, po porzuceniu przez chłopaka. Pomyśł Henry’ego miał według bohaterki: „więcej dziur niż przeżarte przez mole swetry, które tak lubił jej ojciec”, ale pozwolił dziewczynie skutecznie odciąć się od przeszłości. „Świat na ciebie czeka. Czas, byś wyruszyła go zobaczyć zamiast pogrzebywać się tu żywcem”.

Początek pobytu Rose w ojczyźnie kangurów nie jest jednak zbyt obiecujący. Zamiast spodziewanej pięknej pogody, witają ją lodowate podmuchy wiatru, a czeka nieogrzewana szopa, która staje się jej sypialnią na bardzo długi czas, nawał pracy i humorzasty szef Mark, którego porzuciła żona. Ku swojemu zdziwieniu Rose świetnie adaptuje się do nowych warunków i przywiązuje do dwójki dzieci pracodawcy, którym gotuje i nad którymi sprawuje opiekę. Angielka poznaje też mnóstwo nowych ludzi, zaprzyjaźnia się z wieloma z nich i bezkonfliktowo wrasta w lokalną społeczność. Sytuacja komplikuje się, gdy Rose z wzajemnością zakochuje się w swoim szefie, do którego niespodziewanie wraca żona. Czy nowo powstałe uczucie ma szansę w takich warunkach przetrwać? Jakby tego było mało: finanse winnicy nie przedstawiają się najlepiej, w każdej chwili grozi jej bankructwo, a Rose gnębią wyrzuty sumienia z powodu obietnicy szpiegowania Marka, jaką złożyła bratu.

„Winnica Rose” to wciągająca, urzekająca, lekka, kobieca lektura z zakończeniem, którego domyślić się możemy już od połowy książki, co wcale nie umniejsza przyjemności z jej czytania. Mamy tu ciekawą fabułę, malownicze krajobrazy, żywe charaktery i romantyczną historię uczucia, które rozwija się wraz z kwitnącą roślinnością Australii i każdym kęsem potraw przygotowywanych przez Rose. Publikacja obala stereotyp, że w państwie ze stolicą w Canberze jest zawsze gorąco, duża różnica wieku to przeszkoda nie do pokonania w związku i że winnice zarezerwowane są dla innych części świata. „Winnica Rose” to z całą pewnością idealna lektura na gorący letni wieczór i na uraczenie się przy tym lampką wina. Niekoniecznie z Australii. Kto lubi opowieści z happy endem, bajkową naturę i różnorakie odsłony życia, nie powinien żałować chwil spędzonych z tą książką. Tym bardziej, że Kayte Nunn z całą pewnością potrafi pisać tak, aby nie nudzić czytelnika.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Kayte Nunn: „Winnica Rose, Warszawa, wydawnictwo Burda Książki, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat