„Wyspa doktora Moreau” to książka stara jak świat. No dobra, może nie aż tak. Pierwotnie została wydana pod koniec XIX wieku, więc z całą pewnością nie żyje już nikt, kto by to wydarzenie pamiętał. Chociaż jest bardzo krótka, przez kolejne dziesięciolecia skutecznie poruszała nowych odbiorców. Wszystko dzięki treści, która dotyczy kontrowersyjnego zagadnienia: eksperymentów i modyfikacji żywych organizmów. Co ciekawe, owo zagadnienie może być interpretowane zupełnie inaczej w zależności od czasów historycznych czy też światopoglądu czytelnika! I tak dla jednych „Wyspa doktora Moreau” to powieść o zabawie człowieka w Boga, dla innych o ciemnych stronach, skutkach ubocznych lub fascynujących meandrach nauki, a dla jeszcze innych o cierpieniu i kosztach, jakie ponoszą inne stworzenia, aby człowiek mógł się rozwijać cywilizacyjnie.
To tyle, jeśli chodzi o oryginalną powieść. Jak na popularną pozycję przystało, od momentu pierwotnego wydania została wypuszczona jeszcze kilka razy. Najświeższą propozycję – z 2026 roku – przygotowało dla nas wydawnictwo Story House Egmont, a precyzyjnie marka wydawnicza Świat Komiksu. Ten fakt zdradza, czym właściwie jest nowa „Wyspa doktora Moreau”. Tak, dobrze myślisz, komiksem. Za adaptację treści odpowiada Dobbs, za rysunki zaś Fabrizio Fiorentino. Krótki oryginał został jeszcze bardziej skrócony, by opierać się wyłącznie na scenach najważniejszych dla fabuły, zaskakujących i pełnych emocji. Sens powieści oczywiście został zachowany.
Lektura tej wersji „Wyspy doktora Moreau” była moim drugim spotkaniem z opowieścią graficzną. Trzy lata temu – również na początku roku – miałam przyjemność zrecenzować „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya. Początkowo było to dla mnie nieco szokujące doświadczenie, bo przyzwyczaiłam się do klasycznych powieści pisanych – takie zresztą zdecydowanie preferuję – niemniej odkryłam, że wykorzystanie formy komiksowej jak najbardziej ma sens. Nie tylko jest interesującą odmianą, ale także pozwala dotrzeć szerzej z daną książką.
Weźmy na przykład taką „Wyspę doktora Moreau”. Powieść jest świetna, ale stara. Podejrzewam, że trudno byłoby nakłonić do sięgnięcia po nią młode osoby. Oczywiście mogę mieć złe wyobrażenie o czytelnictwie młodego pokolenia, niemniej bazując na tym, jak ochoczo młodzież czytała w moich czasach gimnazjalnych czy licealnych, nie spodziewałabym się rewelacji. Tymczasem graficzna „Wyspa doktora Moreau” jest superkrótka, atrakcyjna i świeża. Gdyby jakieś wydanie miało przekonać do sięgnięcia po książkę, to właśnie takie. Skądinąd niegłupim pomysłem byłoby też adaptowanie książek w formie gier na komputer, konsolę czy nawet urządzenia mobilne, ale to dyskusja na inną okazję.
Wracając do bohaterki dzisiejszej recenzji, moim zdaniem jest świetnym rozszerzeniem opcji podstawowej, jaką jest klasyczna powieść. Na pewno jej nie zastąpi, ale ma szansę zwiększyć docieranie treści. Byle tylko dorośli nie narzekali, że komiks to nie książka i przeczytanie go się nie liczy.
Olga Kublik
Herbert George Wells, „Wyspa doktora Moreau”, Story House Egmont, Warszawa, 2025.
Komentarze