Posiadanie własnej pasji jest zaś tym cenniejsze, im więcej kłód pod nogi rzuca los. A tych w codzienności Michaeli nie brakuje.
Jak wiele może znieść dziecko urodzone na Czarnym Lądzie, cierpiące z powodu śmierci obojga rodziców, pobytu w sierocińcu, rzucone w wir wojny, głodu, chorób, okrutnych rebeliantów, niesprzyjających warunków do spokojnego rozwoju? Na szczęście trudne życie zabiedzonej Mabinty odmienia adoptowanie jej przez amerykańskie małżeństwo. W wieku czterech latach, wraz ze swoją przyjaciółką z sierocińca trafia w rodzicielskie ramiona Elaine i Charlesa DePrince’a, ludzi o złotych sercach, którzy otwierają przed licznymi sierotami z Afryki swój dom i swoje serca. Ci nie spoczywający na laurach społecznicy od lat przygarniają nieszczęśliwe maluchy, dając im szansę na życie w pełnej rodzinie w godnych warunkach. Wraz z przybyciem do Stanów Zjednoczonych, dziewczynka rozpoczyna zupełnie nowy etap w swoim życiu. Otrzymuje też nowe imię.
Kilkuletnia Michaela już wie, co chce robić w życiu – tańczyć. To właśnie wizerunek pewnej primabaleriny, ujrzany w przypadkowo znalezionej gazecie na Czarnym Lądzie, rozpala w niej niezwykłą i nieprzemijającą pasję do baletu. Gdy tylko na dobre zadomawia się u przybranych opiekunów, rozpoczyna naukę w szkołach tańca. Balet dodaje jej skrzydeł. Ogromnym pragnieniem dziewczynki, a potem nastolatki i młodej kobietki jest zostanie profesjonalną baletnicą. Wytańczyć marzenia nie jest jednak łatwo. Ameryka to wbrew stereotypom, wcale nie kraj mlekiem i miodem płynący. Szczególnie dla czarnoskórych. Michaela niejednokrotnie spotyka się więc z rasizmem i „zamykaniem jej drzwi przed nosem”, gdy aspiruje do bycia czarnoskórą solistką najbardziej renomowanych grup baletowych. Nigdy się jednak nie poddaje i nieustannie próbuje „sięgać wyżej”. Czy w końcu uda się jej spełnić najskrytsze pragnienia?
Upodobanie do baletu dało Michaeli – czarnoskórej sierocie z Sierra Leone, dotkniętej bielactwem i wieloma przeciwnościami losu – siłę do przetrwania najtrudniejszych doświadczeń. To dzięki tej formie ruchu i wyrażania siebie, bohaterka książki: „Wytańczyć marzenia” odnalazła w życiu szczęście i doznaje spełnienia. Publikacja Wydawnictwa Kobiecego to oparta na faktach piękna i wzruszająca historia o tym, jak wiele może w życiu zmienić wyciągnięcie ręki do drugiego człowieka i posiadanie własnego hobby. Pamiętnik uzdolnionej baletnicy napisany z pomocą jej amerykańskiej mamy to coś więcej niż zwyczajny opis losów młodej, czarnoskórej tancerki. Kto przeczyta „Wytańczyć marzenia”, ten na pewno zgodzi się ze mną, że książka chwyta za serce, wnika do jego głębi i nie tak łatwo potem o niej zapomnieć. Bardzo serdecznie polecam wszystkim tę lekturę. Nie mam wątpliwości, że nie będziecie żałować, jeśli tanecznym krokiem udacie się do najbliższej księgarni i zapytacie o publikację dotyczącą Michaeli DePrince. Ta dziewczyna nie tylko bowiem pięknie tańczy, ale ubogaci was także niezmiernie swoim życiem.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Michaela DePrince, Elaine DePrince: „Wytańczyć marzenia”, Białystok, Wydawnictwo Kobiece, 2016
Komentarze