Główną bohaterką „Wyznań randkowiczki” jest mieszkająca w Londynie, 27-letnia singielka, Rosy Edwards. Marząca o znalezieniu drugiej połówki dziewczyna pracuje w branży PR. Nie jest to jednak coś, czym chciałaby zajmować się przez długie lata. Ogromnym pragnieniem Rosy jest bowiem szczęśliwa miłość, zostanie sławną pisarką i możliwość bezkarnego objadania się bez zwiększania swojej wagi.
Losy sympatycznej i zwariowanej bohaterki „Wyznań randkowiczki” wciągają. Śledzimy jej zawodową codzienność, poznajemy współlokatorki, przyjaciół, rodzinę i facetów, z którymi dzięki popularnej internetowej aplikacji zaczyna się spotykać. Najpierw jednak swatają ją osobiście znajomi. „Bycie „zapoznawanym” ze znajomymi moich znajomych, którzy są „zabawni” (czytaj stuknięci, absolutnie wkurzający) lub „słodcy” (brzydcy) oparte na jedynym kryterium, że oboje jesteśmy singlami, jest nieodłącznym problemem życia w pojedynkę. Ostatnim razem, gdy Sophie próbowała swoich sił (Josh 32 lata, współlokator jej siostry), prawie już się zainteresowałam, do momentu gdy zapytałam ją, czy sama umówiłaby się z nim na randkę. „Boże, nie – roześmiała się – co ty, moim zdaniem to tępak”.
Po szeregu rozczarowań randkowych, Rosie postanawia skorzystać z pomocy mobilnego portalu randkowego. Tak zaczyna się jej maraton spotkań z potencjalnymi kandydatami na wielką miłość. Problem w tym, że im dłużej Rosy korzysta z Tindera, tym lista nie pasujących do jej wyobrażeń o udanym związku facetów, rośnie. Następujące po sobie randki i bliższe relacje z poznanymi przez Internet mężczyznami okazują się niewypałem. Każdy z wyszukanych w wirtualnym świecie kandydatów na drugą połówkę rozczarowuje prędzej czy później, Rosy. „Od razu widać, że nie urodził się „fajny”, ale mając dwadzieścia pięć lat, zapragnął być właśnie taki i teraz nie może przestać udawać, że taki nie jest”. „W katalogu rozmów na pierwszą randkę nie znajdziemy pozycji o byłych związkach, więc przypuszczam, że Doug jest nieźle wstawiony, skoro łamie tę zasadę”. „…teraz jego palce buszują w moich włosach. Potem zaciska dłoń w pięść i zaczyna je szarpać. Robi to mocno.” „…chodzi mu o pewną substancję, równie toksyczną w skutkach. Sięga dłonią po moją dłoń i wsuwa mi w nią małe i gładkie zawiniątko, a ja stoję nieruchomo i zaciskam to w pięści. Zdarzyło mi się już spróbować kokainy, ale nigdy nie w taki sposób, w klubie, z mężczyzną, którego znam zaledwie od sześciu godzin”.
Czy Rosy znajdzie w końcu faceta, który zdobędzie jej serce i szczerze odwzajemni uczucie? Jak poradzi sobie finansowo po tym, jak rzuciła bezpieczną posadę w branży PR? Czy aplikacja internetowa zdoła naprawdę odmienić jej życie?
„Wyznania randkowiczki” to zabawna, oparta na faktach opowieść o relacjach damsko- męskich i poszukiwaniu miłości przy pomocy nowoczesnych technologii. Jeśli macie ochotę poznać bliżej nietuzinkową, impulsywną i bardzo sympatyczną Rosy Edwards, sięgnijcie po jej literackie zwierzenia. I niech przystojniacy z aplikacji internetowej będą z Wami!
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Rosy Edwards: „Wyznania randkowiczki”, Poznań, wydawnictwo Zysk i spółka, 2015
Komentarze