„Zapomniany. W matni strachu” to kontynuacja serii. Należy zatem trzymać się chronologii i najpierw przeczytać pierwszą część. Wątki są prowadzone przyczynowo - skutkowo dlatego wiele z nich ma swoje rozwiązanie w części drugiej.
Obserwując publikacje kolejnych książek, można mieć wrażenie, że Adrian Bednarek bierze udział w swoistym konkursie na ilość. Po „Pamiętniku diabła” i wydanym rok później „Procesie diabła” poprzeczka została zawieszona na pewnej wysokości. Autor od samego początku operuje pewną stylistyką dosłowności i makabry, by zaszokować czytelnika. Trochę przypomina to książki Piotra Kościelnego. On również w książce „Zwierz” przestawia nowe spojrzenie na kryminał.
Historia Patryka Kamińskiego nadal trwa. Traci swój status osoby anonimowej i staje się osobą rozpoznawalną. Po blisko 10-letnim odosobnieniu, torturach i samotności wkracza do świata internetu. Pokazuje to również jako znak naszych czasów, gdzie życie może toczyć się równolegle w świecie poza rzeczywistością. Dlatego tak ważna jest pierwsza cześć, by zrozumieć wszystkie motywy, ale też zobaczyć konsekwencje naszych decyzji i ich wpływ na innych. Dlatego też rozpoczyna się rozpaczliwe poszukiwanie seryjnego mordercy.
Adrian Bednarek stara się zajrzeć w mroczny umysł sprawcy. Przedstawić jego motywy postępowania. Równolegle przyglądamy się Patrykowi, który również przechodzi drastyczną przemianę osobowości. W pierwszym tomie to on jest ofiarą, jedyną drogą jaką może wybrać to ocalenie swojego życia. Z ofiary staje się uciekinierem, który pragnie przetrwać. W drugiej części przechodzi metamorfozę, jego motywy ulegają zmianie o 180 stopni. Co również obraca się przeciwko niemu, bo jest to cienka granica przed wstąpieniem na ścieżkę zemsty i przemiany w oprawcę. Przez to staje przed wyborem stawiającym go na krawędzi człowieczeństwa.
„Zapomniany. W matni strachu” posiada luki i nieścisłości w przedstawieniu wydarzeń. Najważniejsza jest tu jednak sama akcja, czytelnik jest ciągle zarzucany nowymi wydarzeniami. Adrian Bednarek nie stroni od masakry, narracja jest bardzo bezpośrednia mająca na celu wstrząśnięcie czytelnikiem. Dlatego wielbiciele wartkiej akcji nie będą zawiedzeni. Warto zwrócić uwagę również na przynajmniej chęć pokazania psychologii postaci. Ten rys mógłby zostać pogłębiony. Ten nowy, współczesny typ kryminału nie pozwala na zastanowienie i od razu przykuwa czytelnika ogromem obrzydliwych zdarzeń. Tu nie ma miejsca na brak bezpośredniości. To raczej pokazanie najgłębiej tkwiących instynktów. Jak reaguje człowiek, gdy zostaną mu zabrane podstawowe potrzeby. Gdy brakuje jedzenia i snu a oprawca zmusza Cię do przeobrażenia w zwierzę. Granice masakry i wytrzymałości zostały zatem przesunięte. Pytanie tylko, czy chcemy takiej dosłowności i czy nie czas na powrót do starego, dobrego kryminału.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Adrian Bednarek, „Zapomniany. W matni strachu”, Wydawnictwo Zaczytani, Gdynia, 2022.
Komentarze