„Młokos” – recenzja

Recenzja książki „Młokos”.
Kolejne spotkanie z literacką klasyką w przepięknej oprawie, tym razem zaserwowane przez „Młokosa” Fiodora Dostojewskiego. Cudo!

Seria klasycznych dzieł literackich, która od jakiegoś czasu pojawia się na rynku z inicjatywy wydawnictwa MG, bardzo mi się podoba. Jak tylko do sprzedaży trafia powieść, którą znam i lubię lub zawsze chciałam przeczytać, zacieram ręce i przygotowuję się do biegu po egzemplarz. Tak było również w przypadku „Młokosa”, czyli powieści uwielbianego przeze mnie Fiodora Dostojewskiego. Dla portalu dlaLejdis miałam niedawno przyjemność zrecenzować „Idiotę”. Niedługo później – już prywatnie – zaopatrzyłam się w „Zbrodnię i karę”, czyli książkę, dzięki której poznałam i pokochałam Dostojewskiego. Nie mam wątpliwości, że będę polowała także na kolejne pozycje (przede wszystkim „Braci Karamazow”).

„Młokos” – podobnie jak „Idiota” – jest teatrem postaci i festiwalem portretów psychologicznych. Książki Dostojewskiego mają to do siebie, że trudno jednoznacznie polubić bohaterów, a tym bardziej kibicować im w zmaganiach. Podczas gdy w realnym życiu poznajemy dobre strony znajomych i tylko od czasu do czasu przywary, rosyjski klasyk daje nam na tacy postacie z pełnym wachlarzem zalet i wad. Obnaża głupotę, chytrość, przebiegłość, zakłamanie i mnóstwo złych cech, od których przeważnie w powieściach jesteśmy izolowani. A nawet jeśli nie jesteśmy, cechy te przynależą złym bohaterom. Poza tym życie społeczne u Dostojewskiego zawsze prezentuje się jako sieć intryg, knucia, wzajemnego oszukiwania i wyzyskiwania. Nie inaczej dzieje się w „Młokosie”, historii o nastoletnim jeszcze Arkadiuszu.

Podczas gdy „Idiota” jest opowieścią o świecie widzianym oczami człowieka naiwnego, ufnego i niewinnego, „Młokos” stanowi fiestę folgowania negatywnym emocjom i postawom. Obaj tytułowi bohaterowie są kreowani, wychowywani przez otaczającą ich rzeczywistość. Każdy jednak zaczyna z innym zestawem cech – Arkadiusz jest o wiele lepiej wpasowany w intrygancką aurę otoczenia, natomiast Książę Myszkin w dużej mierze się jej opierać. Wartościową rzeczą jest przeczytanie obu tych książek – a może także innych – i porównanie drogi głównych bohaterów. Ponadto metamorfoza i degradacja moralna Arkadiusza mogą stanowić pretekst do pasjonującej rozmowy z drugą osobą, która jest na świeżo z lekturą. Dzięki temu można pozostać w świecie Dostojewskiego nieco dłużej. Zachęcam!

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fiodor Dostojewski, „Młokos”, MG, Warszawa, 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat