„Nauczyciele” – recenzja

Recenzja książki „Nauczyciele”.
Historia, która zaczyna się od pozornej ciszy życia szkolnego, która eksploduje w barbarzyńskie szaleństwo.

Freida McFadden – autorka bestsellerów New York Times i USA Today, znana z thrillerów wciągających, a często i zawieszonych na granicy moralnych rozterek (m.in. „Skazany”, „Dobra koleżanka” czy „Pomoc domowa”) – w swojej najnowszej powieści „Nauczyciele” sięga po temat tabu: relacje nauczyciel – uczeń, manipulację, dezorientację i grę pozorów. Nie ukrywam, że sięgnęłam po tę książkę z ogromną ciekawością tego, co przygotowała autorka, ale także dlatego, że sama jestem nauczycielką i chciałam się przekonać, w jaki sposób McFadden rozegra wydarzenia w tak specyficznej przestrzeni, jaką jest szkoła.

Powieść to zagadka rozgrywająca się w murach Caseham High – z pozoru zwyczajnej szkoły, ale już od pierwszych stron czai się w niej falująca ciemność. W centrum wydarzeń stoją trzy postaci: Eve – nauczycielka matematyki, z perfekcyjnym wyglądem i zażenowaną pustką w małżeństwie; Nate – przystojny kolega po fachu, nauczyciel angielskiego oraz Addie – 16-letnia uczennica, otoczona plotkami, której życie zostało osaczone dramatem z poprzedniego roku.

Tematyka — tabu nauczyciel-uczeń, manipulacja, psychiczne rozmontowanie młodej dziewczyny — rodzi napięcie, które porusza. McFadden zdaje się mówić: nie ufaj tej ciszy, bo w niej czai się przemoc emocjonalna, kłamstwo i lustro, w którym odbijają się nasze najgorsze lęki.

Eve to kobieta nosząca maskę: dba o makijaż, buty (fetysz na punkcie markowej galanterii), klasową reputację. Za tą fasadą kryje się żal do męża, izolacja i frustracja. Jej relacja z Addie — początkowa rezerwa i podejrzenie — zostaje zastąpiona dziwnym sojuszem, w którym granice między opieką a współwiną zaczynają się zacierać. Nate jest ulubieńcem szkoły: przystojny, lubiany, mówi wierszem, choć niekoniecznie dobrze pisze. Z zewnątrz – pewność i czar. W środku — gry psychologiczne. Jego relacja z Addie (ochrona w klasie) to kontinuum delikatnego drenażu moralności, które wygląda na opiekę, a w rzeczywistości buduje zamęt.

Najbardziej niepokojąca postać to z pewnością Addie. Uczennica musi mierzyć się z plotkami o rzekomym romansie z nauczycielem. Jej obecność budzi sympatię i odrazę: ma w sobie autentyczność, cierpienie i kalkulację. Czy to ofiara manipulacji, czy kreatorka chaosu? McFadden przemyca dychotomię: Addie jest może skrzywdzona, ale też fałszywa i niebezpieczna.

Fabuła rozwija się warstwowo: retrospekcje incydentu sprzed roku — wyrzucenie nauczyciela — skradzione plotki i refleksje. Autorka prowadzi narrację z perspektyw Eve i Addie, dwie sprzeczne racje świata: jedna uczłowieczona, druga na krawędzi oszustwa. Napięcie rodzi się z tej niestabilności oka czasu i roszad emocji — kto tu manipuluje, a kto jest manipulowany? W powieści McFadden nie serwuje prostych liniowych wydarzeń — każda kolejna scena rzuca cień na poprzednią.

Konstrukcja powieści zawiera w sobie wszystko to, co powinien mieć pełnokrwisty thriller psychologiczny: retrospekcje, trzy narracje, narastające napięcie, twist na końcu epilogu. Fabuła zagęszcza się, by eksplodować — i nie puszcza. Nie chodzi tu o strach fizyczny, ale mentalny — i chyba o to chodziło. Autorzy thrillerów psychologicznych celują w rozwłóczenie światopoglądu, nie tylko w stłuczenie szkła. Freida McFadden napisała thriller, który nie szczędzi emocji, moralnych dylematów, nieoczywistych postaci i schematów, które rozbijane są w drobny mak.

„Nauczyciele” to lektura dla czytelnika, który nie szuka postaci literackich będących bohaterami i wyrażających sobą uniwersalne prawdy; chce poczuć to, czego się wstydzi, jest gotowy na pytania bez odpowiedzi i lubi poznawać historię z różnych punktów widzenia. Ja byłam z pewnością poruszona po odłożeniu lektury. Zastanawiałam się. Stawiałam w miejscu bohaterów. Pozostałam z dziwnym uczuciem przytłoczenia, które o dziwo, było na swój  sposób przyjemne.

Po odłożeniu „Nauczycieli”  trudno wziąć oddech. Ta lektura ściska za gardło, bo obnaża ludzką potrzebę kontroli, strach przed odrzuceniem... i to, jak łatwo tracimy moralną równowagę, gdy zostaniemy podcięci — emocjonalnie, społecznie. To lustro, w którym psychika pęka. McFadden pokazuje — i to najgorsze — że często nami manipulują ci, których mieliśmy chronić, i że winni bywają ciągle inni, nawet jeśli sami dopuszczamy się czynów, które nas przerażają.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Freida McFadden, „Nauczyciele”, Czwarta Strona, Poznań, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat